Jak temperatura wpływa na zdrowie intymne?

autor: Agata Cygan-Kukla | 13.10.2014

Za oknem i pod – ubraniem

Zimą nasze stroje są z reguły bardziej „bogate” – grube rajstopy czy legginsy, a do tego obcisłe spodnie. Teoretycznie żadna, nawet najbardziej waleczna bakteria nie jest w stanie przedostać się w tak skrzętnie ukrywane intymne okolice. Tymczasem, mocno dopasowane, nieprzepuszczające powietrza ubrania tworzą doskonałe warunki do rozwoju drobnoustrojów – powodują podniesienie temperatury okolic intymnych, a to sprzyja rozwojowi niekorzystnej flory bakteryjnej.

Przegrzewanie jest niebezpieczne, ale to wcale nie znaczy, że wychłodzenie to lepsza alternatywa. Krótka kurtka i spodnie z obniżonym stanem to duet wysyłający wręcz imienne zaproszenie zapaleniu czy przeziębieniu pęcherza moczowego. Do tego zimne, mokre ławki i murki, które – jeśli poprzednie czynniki nie zadziałają, chętnie dopełnią reszty.

Ubierajmy się stosownie do warunków, ale pamiętajmy też, by nie przesadzać z ochroną!

Długie, aromatyczne, gorące!

Im chłodniej na dworze, tym większą miłością do nich pałamy. Długie, aromatyczne i przede wszystkim – gorące! Są najlepszym sposobem na odstresowanie, ukojenie nerwów i odprężenie po męczącym dniu. Gorące kąpiele, o których istnieniu zapominamy w okresie zimowym, (z) pełną parą wpadają do naszej łazienki, gdy tylko temperatura za oknem zaczyna spadać.

Pytanie, czy równie korzystnie jak nerwy, koją delikatną skórę okolic intymnych? Pamiętajmy, że zbyt gorąca woda wpływa negatywnie na błonę śluzową tych wrażliwych miejsc – powoduje jej silne przekrwienie, a może także prowadzić do powierzchownych oparzeń i uszkodzenia nabłonka, co stanowi prostą drogę do miejscowego zapalenia. Oczywiście nie ma przeszkód, by po wyczerpującym dniu zanurzyć się w wannie pełnej piany, ale pamiętajmy, by nie stało się to naszym codziennym nawykiem, a raczej – luksusem, na który pozwalamy sobie od czasu do czasu.

Wskutek częstych kąpieli w wysokiej temperaturze, skóra w miejscach intymnych staje się bardziej wrażliwa i łatwiej ulega podrażnieniom, zyskuje tendencję do wysuszania oraz traci elastyczność, co przyspiesza proces jej starzenia. Taki wieczorny relaks w wannie nie powinien trwać więc dłużej niż 15 minut, a temperatura wody powinna oscylować w okolicach 38 st. C.

W pogoni za słońcem

Słońca jak na lekarstwo, więc trzeba je sobie zrekompensować. Solaria w zimie cieszą się równie wielką popularnością, co w sezonie letnim. O ile temat wpływu lamp opalających na skórę zgłębia przed wizytą większość korzystających, ich wpływ na zdrowie intymne – jakoś nie wydaje się interesujący. Tymczasem, oprócz pieprzyków czy znamion, w czasie sesji w solarium warto też zakryć miejsca intymne, które zazwyczaj nie mają kontaktu z promieniami (nawet w czasie przebywania na plaży). Z uwagi na to, ich skóra jest wyjątkowo wrażliwa, podatna na uszkodzenia i oparzenia.

Lampy o wysokich współczynnikach UVB mogą doprowadzić do przedawkowania promieni w miejscach intymnych – już w ciągu trzech minut!

Jeśli marzy nam się równomierne opalenie całego ciała, pamiętajmy, by podczas pierwszych wizyt dawkować czas ekspozycji na promienie racjonalnie – w celu wyrównania różnicy odporności skóry na całym ciele!

Równie racjonalnie należy korzystać z dobrodziejstw sauny, którą doceniamy szczególnie wtedy, gdy na dworze para wydobywa się z ust przy każdym wydechu. Wysoka temperatura wzbogacona o wysoką wilgotność powietrza sprzyjają obniżeniu liczby pałeczek kwasu mlekowego oraz przenoszeniu bakterii. Najlepiej więc – dla bezpieczeństwa, osłonić miejsca intymne bawełnianym ręcznikiem lub szlafrokiem.

Zdrowie intymne – niezależnie od temperatury!

Zdrowie intymne to aspekt wyjątkowo zależny o termometru! Zadbajmy o to, by jego jakość nie spadła wraz z temperaturą za oknem. Bo o ile z tych letnich zagrożeń wiele z nas zdaje sobie sprawę, te zimowe – zwykle wyślizgują się naszej uwadze.

Szukaj porad w kwestii zdrowia intymnego na www.kobiecosc.info/zdrowie-intymne

prOVag żel

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry