Tampony z morskiej gąbki. Menstruacja w stylu eko

autor: Agata Cygan - Kukla | 05.10.2015

Dlaczego nie podpaska?

Obserwacją, która okazała się kluczowa dla stworzenia morskich tamponów (a raczej przywrócenia ich do łask) było to, że podpaski są po prostu – niehigieniczne, niewygodne i hałaśliwe. Niestety, trudno nie zgodzić się z tymi faktami. Nawet, jeśli wymieniamy je regularnie – zgodnie z zaleceniami producenta, przez kilka godzin jesteśmy zmuszone nosić na bieliźnie zabrudzoną podpaskę. Przylepny pasek nie trzyma się dobrze na każdym materiale i lubi zmieniać pozycję, a skrzydełka – mogą się rolować. Odklejając z nowego egzemplarza zabezpieczające papierki, staramy się robić to dyskretnie, by uniknąć charakterystycznego odgłosu taśmy, niosącego echo po całym korytarzu. I niech nam wszyscy wmawiają, że nie ma się czego wstydzić – to naturalne, że nadal będziemy starały się zrobić wszystko, by stłumić niewygodne dźwięki. Dla własnego psychicznego komfortu.

To tylko kilka z wad, jakie możemy przypisać tradycyjnym podpaskom. Kolejnym jest fakt, że po każdej wizycie w toalecie w czasie okresu jesteśmy zmuszone zostawiać w koszu na śmieci ewidentne dowody naszej menstruacji (co może być niekomfortowe np. w czasie wizyty u znajomych).

Sprawdź: Okres – co jest normalne, a co nie?

Niestety, tampony także okazują się nie być bez winy – wystarczy wspomnieć o głośnym ostatnio zespole wstrząsu toksycznego czy innych przypisywanych im schorzeniach, jak chociażby rak szyjki macicy. Pojawiają się nawet pogłoski, że mężczyźni, których partnerki używają tamponów, są bardziej narażeni na raka prostaty oraz problemy z płodnością…. Tych jednak nie jesteśmy w stanie potwierdzić. Tymczasem, rozwiązanie wszystkich naszych kobiecych (i być może męskich?) problemów może leżeć nie gdzie indziej, jak – na dnie oceanu.

tampony z morskiej gąbki

Ocean możliwości

Nie wszyscy na pewno wiedzą, że morza i oceany stanowią swego rodzaju odnawialne źródło ponad 5. tysięcy różnych gatunków gąbek, z których kilkanaście wykorzystuje się do pielęgnacji ciała. Żyją one przyczepione do skał i posiadają zdolność regeneracji, co oznacza, że potrafią „odrodzić się” z niewielkich nawet fragmentów (czas ich wzrostu wynosi od 2 do 20 lat). To właśnie dlatego nurkowie, którzy zajmują się zbieraniem gąbek, robią to wyjątkowo starannie – tak, by nie naruszyć korzeni i umożliwić ich regenerację.

Zaletami morskich gąbek – poza tym, że są w 100 procentach naturalne i ulegają całkowitej biodegradacji, są także hipoalergiczność, wysoka chłonność oraz to, że pozwalają skórze swobodnie oddychać. Nic dziwnego, że płynące z nich korzyści miesiączkujące kobiety dostrzegły już kilkanaście tysięcy lat temu. Wówczas to „morskie tampony” z pewnością były mniej kształtne i „profesjonalne” niż dzisiaj, ale śmiemy podejrzewać, że ich skuteczność wcale nie ustępowała współczesnym.

Sprawdź: Kąpiel, seks, sauna, solarium – co szkodzi podczas okresu?

Dzięki właściwościom morskiej gąbki do produkcji środków higienicznych nie jest konieczne używanie dodatkowych warstw chłonnych, jakie wykorzystuje się przy tworzeniu zwykłych podpasek i tamponów. Tym bardziej, że sztuczne włókna powodują mikrootarcia, z jakich nawet nie zdajemy sobie sprawy, a które – mogą prowadzić do groźnych powikłań (ułatwiają wnikanie do organizmu bakterii).

Dodatkowo, włókna te są bielone, a to oznacza, że nasze sfery intymne w czasie okresu mają niemalże nieustanny, bezpośredni kontakt ze składnikami farby. Morska gąbka nie tylko nie powoduje tego typu szkód, co wręcz im zapobiega – zawiera enzymy, hamujące wnikanie patogenów. Nie jest bielona chlorem ani wodą utlenioną, ale sprzedawana w swoim naturalnym kolorze.

Tampon z morskiej gąbki jest cennym źródłem takich składników, jak sód, magnez, wapń, potas, żelazo czy cynk

Wielkie i szorstkie? Nie!

Kiedy gąbczaste tampony są suche, wydają się ogromne, szorstkie i nieprzyjemne w dotyku. To tylko złudzenie, bo przed użyciem należy lekko zwilżyć gąbkę wodą (w celu jej zmiękczenia), a następnie ją wycisnąć, by usunąć nadmiar wilgoci i dopiero tak przygotowaną zwinąć i wsunąć do pochwy. Dzięki temu nie ma ryzyka, że tampony wysuszą miejsca intymne, zwiększając ich tendencje do podrażnień i uszkodzeń, a tak właśnie działają ich tradycyjne odpowiedniki. W zależności od preferencji można zakładać tampon wzdłuż lub w poprzek pochwy.

Kiedy będzie już pełny, należy delikatnie go wyjąć (złapać dwoma palcami) i przygotować do ponownego użytku, czyli umyć pod bieżącą wodą. Skąd będziemy wiedzieć, że to „już”? Nasączona gąbka przesuwa się w dół waginy, co daje nam sygnał, że należy ją wymienić. Jeśli przy wyciąganiu pojawi się opór, to najprawdopodobniej znak, że można jeszcze poczekać, ponieważ gąbka nie jest wystarczająco napełniona. Podczas menstruacji – gąbeczki wystarczy płukać pod bieżącą wodą, ale po zakończonym okresie warto zostawić je na noc w gorącej wodzie z dodatkiem olejku z drzewa herbacianego – pomoże zupełnie wyeliminować ewentualne bakterie.

Sprawdź: Jak przesunąć okres?

Zaletą naturalnych tamponów jest nie tylko łatwość i bezpieczeństwo użytkowania, ale także komfort noszenia – są praktycznie niewyczuwalne. Z uwagi na to, że różnimy się budową, gąbkę można przed użyciem przyciąć, by dostosować ją lepiej do własnego ciała, ale trzeba uważać, by nie przesadzić – wówczas nie będzie już wystarczająco szczelna.

Jak twierdzą użytkowniczki, dzięki odpowiedniej dbałości o tampony, można ich z powodzeniem używać nawet przez pół roku do roku

Jak widać, nie wszystkie pomysły naszych poprzedniczek należy odłożyć do lamusa.

—-

Oczywiście nie namawiamy was do zmiany swoich higienicznych przyzwyczajeń, ale do zgłębienia tematu alternatywnych sposobów na radzenie sobie z menstruacją. Podzielcie się z nami waszymi doświadczeniami. Dziewczyny, inspirujmy się nawzajem!

prOVag żel

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry