Spór o feromony

autor: Agata Cygan | 08.01.2014

Wydzielamy czy nie?

O istnienie feromonów u ludzi trwają zaciekłe spory. Zwolennicy teorii, jakobyśmy je produkowali twierdzą, że są to naturalne związki, obecne w pocie, moczu i innego rodzaju wydzielinach człowieka. Emanując z naszego ciała mają oddziaływać na podświadomość przedstawicieli płci przeciwnej, przede wszystkim poprzez pobudzanie ich sfery seksualnej.

Wbrew powszechnemu przekonaniu, wcale nie mają niesamowitej woni – w ogóle nie pachną, a są odczuwane jedynie przez tzw. narząd nosowo – lemieszowy, znajdujący się w jamie nosowej. Odbywa się to poza naszą świadomością, a informacje tam trafiające są bezpośrednio przekazywane do różnych obszarów mózgu (m.in. do ciała migdałowatego, które rządzi emocjami oraz do podwzgórza, które odpowiada za regulację poziomu hormonów i reprodukcję).

Jak działają?

By wytłumaczyć działanie feromonów, niektórzy porównują je do hormonów. Te ostatnie są po prostu wydzielane do wewnątrz organizmu i niosą informację nam samym (np. poczucie szczęścia po zjedzeniu czekolady na skutek wydzielania się endorfin). Feromony wydzielane są na zewnątrz i adresowane są wyłącznie do innych osób. Pędząc w ich kierunku informują o tym, jaki jest stan naszego zdrowia, siła, możliwości reprodukcyjne oraz gotowość do kopulacji. Ma to tłumaczyć, dlaczego pociąga nas dana osoba, a inna mimo, że bajecznie wygląda – nie budzi u nas szczególnego zainteresowania – co najwyżej przyciąga wzrok.

Od momentu, kiedy w laboratoriach zaczęto wytwarzać ludzkie feromony (dla wierzących w ich istnienie – są one syntetykami rzeczywistych, a dla niedowiarków – chwytem marketingowym), wzrasta liczba osób, chcących wypróbować działanie tych cudownych eliksirów.

Sztucznie wytworzone związki można kupić nie tylko w sex-shopach, ale także w perfumeriach czy salonach kosmetycznych. Są sprzedawane we flakonikach, do złudzenia przypominających perfumy.

Bez naszej pomocy…

Bez względu na to, czy wierzymy czy nie w zbawienną moc feromonów z butelki, ich działanie można próbować udowodnić nawet niedowiarkom. Jak zapewniają producenci, wpływają one nie tylko na zwiększenie pożądania seksualnego ze strony otoczenia, ale pomagają także stworzyć wokół siebie przyjazną aurę, która sprawi, że ludzie będą dla nas bardziej mili i pozytywnie nastawieni. Aplikacja takich związków nie spowoduje więc może fali propozycji od nieznajomych przystojniaków, ale wiara w ich działanie może wzmocnić naszą pewność siebie, poczucie własnej wartości i atrakcyjności. A stąd już prosta droga do tego, na czym nam najbardziej zależy…

Trudno jednak wyrokować, jakie rozstrzygnięcie sporu o feromony byłoby dla naszego gatunku bardziej korzystne. Może to i fascynujące, że nasze ciała miałyby produkować jakieś lotne pachnidła, ale czy dowody na ich istnienie nie odebrałyby nam przypadkiem możliwości decydowania o tym, kto nam się podoba, z kim się spotykamy itp.?

Czy naprawdę bylibyśmy zadowoleni, że w sprawach najważniejszych – jak miłość i tworzenie rodziny, natura obsługuje się sama? Bez naszej pomocy…?

prOVag żel

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry