Rotawirusy – nie daj się im zimą!

autor: Agata Cygan - Kukla | 22.01.2016

Rotawirusy są uznawane za jedną z najczęstszych przyczyn ostrej biegunki i wymiotów u najmłodszych. Jak rozpoznać, że to właśnie one winne są uciążliwym dolegliwościom maluszka? A co najważniejsze – jak się z nimi uporać?

Być może kojarzymy ich nazwę z przygnębiających telewizyjnych reklam – zasunięte zasłony, półmrok, zasmucona mama pielęgnuje rozgorączkowane maleństwo. A cała akcja rozgrywa się rzecz jasna na szpitalnej sali. Bez paniki. Wczesne rozpoznanie wroga pozwoli na szybkie i skuteczne uporanie się z atakiem złośliwych wirusów. Bo tym właśnie są rotawirusy – grupą wirusów, które najchętniej atakują dzieci w wieku od 6. m-ca do 2. roku życia, a mówi się nawet, że są jedną z głównych przyczyn hospitalizacji niemowląt.

I to właśnie dlatego – choć nie wolno się ich bać, nie należy ich też lekceważyć. Dlaczego wirusy rota są najbardziej niebezpieczne dla maluszków we wspomnianym przedziale wiekowym? Ponieważ we wcześniejszym okresie życia chroni je przed patogenami niedojrzały przewód pokarmowy oraz przeciwciała, pochodzące z matczynego mleka. Później z kolei – organizm znosi atak wirusa znacznie łagodniej. Dorośli rzadko cierpią z ich powodu, ponieważ po każdej przebytej infekcji wytwarza się odporność, która pozwala przejść kolejną o wiele lżej, a nawet – zupełnie bezobjawowo.

Sprawdź: Jak można się zarazić rotawirusami?

Rotawirusy – kiedy spodziewać się ataku?

Infekcje rotawirusowe zdarzają się najczęściej w okresie późnej jesieni, zimy i wczesnej wiosny, ponieważ patogeny zdecydowanie wolą niskie temperatury. Przenoszą się zwykle drogą kropelkową poprzez bezpośredni kontakt z wydzielinami chorej osoby. Chociaż – co ciekawe, podstępne wirusy potrafią przez długi czas przeżyć poza ludzkim organizmem – chociażby na dłoniach czy przedmiotach (dlatego źródłem zakażenia mogą być także niezdezynfekowane ręce).

Wirusy mogą też trafić do organizmu drogą pokarmową – poprzez spożycie zainfekowanej żywności, przy czym niebezpieczne są szczególnie te produkty, które nie wymagają obróbki cieplnej oraz zwykła z pozoru woda. Jako, że infekcja nie omija zwierząt, nie można też wykluczyć, że źródłem zakażenia są domowe zwierzęta. Prawdopodobieństwo zachorowania zwiększa się w dużych skupiskach dziecięcych, a więc w żłobkach, przedszkolach czy na szpitalnych oddziałach dla najmłodszych pacjentów.

Sprawdź: Bezpieczeństwo alergika poza domem

Rotawirusy – rozpoznać wroga

Patogeny szybko atakują przewód pokarmowy – przedostają do jelita cienkiego, zagnieżdżają w jego komórkach i zaczynają się namnażać. Osłabione przez wirusy komórki nabłonka jelita przestają kontrolować proces wchłaniania oraz wydzielania wody i jonów, co objawia się w postaci nadmiernego ich wydalania z przewodu pokarmowego. Warto jednak wiedzieć, że zainfekowana osoba zaraża jeszcze przed wystąpieniem pierwszych objawów (około 2 dni) oraz przez kilka kolejnych dni po ich ustaniu (nawet do 10.)

Trudno o stały zestaw objawów, który sprawdzałby się u każdej zarażonej osoby, ale wirusy zwykle działają według podobnego schematu. Na samym początku pojawiają się z reguły intensywne wymioty, które trwają jeden lub dwa dni i choć zwykle występują z częstotliwością 3 do 4. razy na dobę, czasami się zdarza, że męczą nawet co trzy godziny. Drugim, charakterystycznym objawem zakażenia, jest biegunka – ostra, wodnista, tryskająca, często z domieszką śluzu. Trwa 4 do 8. dni, a jej częstotliwość może oscylować nawet w granicach 10. wypróżnień na dobę. Objawem infekcji jest też wysoka gorączka, mogąca sięgać nawet 40 st. C, osłabienie, senność oraz utrata apetytu. W niektórych przypadkach zakażeniu rotawirusami towarzyszy też infekcja górnych dróg oddechowych.

Sprawdź: Ile może trwać biegunka u dziecka?

Jak walczyć z wirusami?

Wszystko zależy od przebiegu infekcji, a może być on łagodny, umiarkowany bądź ciężki. Ten ostatni rzeczywiście wymaga hospitalizacji i nawadniania dożylnego, jednak w pozostałych przypadkach wystarczy doustne uzupełnianie płynów. Pierwszym krokiem, jaki należy podjąć już po zaobserwowaniu początkowych objawów zakażenia, zawsze jest nawadnianie słabnącego organizmu, by miał siłę walczyć z toczącą się infekcją. Należy przy tym pamiętać, że zwykła woda nie postawi maluszka na nogi – jego organizm traci w tym czasie również glukozę i elektrolity. By uzupełnić wszystkie te składniki, należy podać dziecku DPN, czyli doustny płyn nawadniający ORSALIT® plus smektyn.

Jest to preparat, który poza faktem, że zawiera wszystkie tracone przez organizm elementy, posiada też odpowiednią osmolarność. Oznacza to, że zawarta w nim woda nie jest ściągana do przewodu pokarmowego zanim jeszcze zacznie działać – a tak jest w przypadku innych płynów, jak chociażby soki owocowe, napój gazowany, czy rosół. Z uwagi na to, że można go podawać już bardzo małym dzieciom, warto wyposażyć w niego każdą domową apteczkę jak najwcześniej.

Pamiętajmy, że mimo, iż rotawirusy długo potrafią czekać na swój atak, kiedy już go podejmą – działają błyskawicznie. Bądźmy na to gotowi!

Sprawdź: Elektrolity. Jak rozpoznać ich niedobór?

ORSALIT® plus smektyn – pospiesz biegunkę w walce z wirusem

Po ukończeniu przez dziecko 1. roku życia warto też uzupełnić apteczkę w preparat nawadniający, zawierający dodatkowo smektyn dwuokantościenny – ORSALIT® plus smektyn. To substancja, która wiąże wirusy, toksyny, bakterie i usuwa je z organizmu. Poprawia konsystencję stolców oraz zmniejsza ich objętość, a co za tym idzie – skraca czas utrzymywania się objawów infekcji.

Pytanie, czy można zrobić coś, by zmniejszyć ryzyko infekcji? Cenną profilaktyką jest z pewnością naturalne karmienie, które pozwala dostarczyć organizmowi dziecka przeciwciał, chroniących przed wirusem. W obronie przez złośliwym patogenem ważna jest także odpowiednia higiena – zarówno dziecka, otoczenia, w którym dziecko przebywa, jak i nasza własna. Pamiętajmy, że wirus błyskawicznie się rozprzestrzenia, więc nietrudno przytransportować go do domu.


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry