Dagmara Skalska: „Ideały są nudne!”

autor: Agnieszka Gałczyńska | 23.01.2017
Dagmara Skalska

Jest egoistką. To właśnie z tego zna ją cała Polska. Wydawać by się mogło, że w kraju matek Polek będzie krytykowana. Tymczasem kobiety ją uwielbiają za uśmiech, energię i chęć niesienia pomocy.

W 2010 roku razem ze swoim mężem zainicjowała Projekt Egoistka, który miał inspirować do odkrywania własnego potencjału i urzeczywistnienia go. Pięć lat później Tomasz Skalski zmarł na raka. Ona postanowiła podzielić się z innymi lekcjami, jakie dało jej życie w obliczu ciężkiej choroby najbliższej osoby. Dziś prowadzi Akademię Pozytywnej Egoistki w Jełowej, spotyka się z kobietami z całej Polski na warsztatach i pisze kolejne książki. Najbardziej pozytywna z pozytywnych. Dagmara Skalska.

Pozytywna egoistka popiera slow life, prawda?

Slow life to alternatywa dla nurtu, który mówi: „musisz mieć endorfinowy haj. Jest Ci potrzebny, żeby osiągnąć sukces na wszystkich poziomach”. W życiu potrzebna jest równowaga. Nie chodzi o to, żeby robić wszystko według jednej lub drugiej teorii, ale żeby je ze sobą pogodzić. W życiu mamy takie momenty, kiedy musimy być aktywni i działać, ale też takie, w których potrzebujemy się zatrzymać i odpuścić.

To raczej trudne…

Zawsze największy problem mamy z równowagą.

Zobacz też: Pani Swojego Czasu: „Zarządzanie czasem to sztuka eliminowania” [wywiad]

A myślałam, że z realizacją zamierzeń. Postanowić coś jest łatwo, ale potem zaczynają się schody…

Dlatego trzeba wziąć kalendarz i wpisać do niego wszystkie rzeczy, które pomogą nas zbudować równowagę i wewnętrzny spokój. W końcu rytuały, które pozwalają nam uzyskiwać ten stan są tak samo ważne jak praca zawodowa. Jeśli zabraknie nam życiowej energii i zdrowia to kolejne punkty z kalendarza będą wypadać, bo nie będziemy miały na nie siły. Wszystko zaczyna się od umysłu. Zmiana życia zawsze jest procesem.

Rutyna pomaga uporządkować życie?

Tak. W naszym życiu jest wiele nawyków. Niestety, dużo jest tych destrukcyjnych, które zabierają nam energię. Jeśli mogę kultywować złe nawyki, to mogę przecież też kultywować dobre. Kiedy robię coś codziennie w umyśle tworzy się nawyk, a działanie staje się bezwysiłkowe. Na początku jest trudno. Jak ze wszystkim. Ale potrzebna jest codzienna praktyka.

kalendarz kwiatki

Z nawykami chyba rzeczywiście mamy duży problem, ale pewnie nie tylko z nimi. Jak wypada przeciętna Polka na tle Europejek?

W 2009 roku Międzynarodowa agencja GFK przeprowadziła badanie dotyczące m.in. potrzeb i stylu życia współczesnych kobiet. Badania pokazały, że dla Polek liczą się najbardziej trzy następujące wartości: rodzina, wygląd, sukces zawodowy. Ciekawostką i specyfiką Polek jest to, że wszystkie te wartości cenią… prawie równo (wskazało na nie jako na najważniejsze odpowiednio aż 98%, 97% i 92% polskich kobiet).

Pragniemy być superbohaterkami w każdej sferze życia, nie potrafimy odpuszczać i mamy wyraźne kłopoty z dokonywaniem świadomych wyborów. Taki styl życia przekłada się na stan naszego zdrowia i samopoczucie oraz… nieustanne przemęczenie.

W końcu rodzice od dziecka powtarzają, że trzeba być ambitnym…

Ale my chcemy wszystko zrobić najlepiej i nie pozwalamy sobie na błędy. I to jest nasz problem. Polki są niezwykle perfekcyjne. To jest przyczyną napięcia. A żeby się z niego wyrwać musimy pooglądać życie z zewnątrz. Dostrzec, że błędy nas rozwijają. Tylko obserwując upadki i się z nich podnosząc możemy iść do przodu.

Sprawdź też: Personal Shopper GOShA Kusper: „Styl mamy w genach”

Czyli musimy uznać, że ideały nie istnieją?

Ideały są nudne. Nawet jeśli istnieją (śmiech). Lepiej być prawdziwą!

Prawdziwą, czyli jaką?

Rozluźnioną. Musimy uświadomić sobie, że wszystko, co potrzebne mamy w sobie. Wystarczy, że to dostrzeżemy i mądrze tego użyjemy. Jesteśmy kompletne takie, jakie jesteśmy. I wcale nie musimy niczego zmieniać na siłę. Wystarczy się rozluźnić.

Dagmara Skalska

Rozluźnieniu sprzyja śmiech. On zawsze działa?

(śmiech) Oczywiście! Śmiech jest narzędziem do tego, żeby rozluźnić umysł z napięcia. Jest narzędziem do ćwiczenia dystansu. Wciąż zachowujemy się tak jak gdyby ktoś trzymał nam pistolet przy skroni. Każda decyzja wydaje nam się ostateczna. W życiu jednak jest niewiele. W życiu jest naprawdę niewiele sytuacji ostatecznych. Dopóki żyjemy zawsze możemy zmienić zdanie, znaleźć rozwiązanie, skorygować kurs. Każda podjęta decyzja uczy nas czegoś i pozwala lepiej poznać to, co prowadzi nas do szczęścia. Rozluźniamy więc umysł i próbujmy! Nie wszystko musimy traktować tak poważnie.

Zbyt poważnie chyba traktujemy co niektóre przekonania, jak np. ten, że kobieta musi się poświęcać. Jak się od tego uwolnić?

Przekonanie, że jak zrezygnujemy z czegoś, co jest dla nas ważne, to coś zyskamy jest błędne. Tak naprawdę nie zyskujemy nic. Jeśli jesteśmy sfrustrowane i zmęczone to tymi emocjami zalejemy wszystkich wokół. A nawet jeśli tego nie zrobimy, to będziemy tak długo dusić w sobie emocje, aż któregoś dnia wybuchniemy. Wtedy dochodzi do sytuacji kryzysowych – rozwodów, zdrad, a przecież to wcale nie jest potrzebne. Wystarczy uświadomić sobie, że same dla siebie jesteśmy tak samo ważne, jak nasi bliscy. Od tego jak my o siebie zadbamy będzie zależało to, czym obdarujemy innych. Wystarczy zrozumieć, że przekonanie o poświęcaniu się jest nielogiczne i nam po prostu nie służy. To sprawi, że zmienimy sposób myślenia.

Warto przeczytać: Seks w wersji slow

A co, jeśli inni tego nie zrozumieją? Przychodzi mi na myśl przykład teściowej, która zawsze uważa, że jej syn powinien mieć ugotowane, posprzątanie i uprane. I nie muszę chyba dodawać, kto to wszystko ma zrobić…

To jest proces. Jeśli zaczynamy o siebie dbać, to na początku musimy zaufać sobie i swoim wyborom. Sytuacje konfrontacji, czy to z teściową, partnerem czy szefem, w których wytłumaczymy, co jest dla nas ważne są fantastyczną lekcją! Gdy zamiast uciekać podejmiemy próbę wyrażenia siebie, przekonamy się, że ludzie to akceptują i nikt z tego powodu się nie obraża. Każdy ma inny sposób życia i myślenia. Nie musimy się z nim zgadzać, i nie jest dobrze oczekiwać od innych, że zawsze będą się zgadać z nami – wystarczy, że damy sobie wolność i zaakceptujemy, że inni także mają do niej prawo.

kawa na stoliku

Czyli zachować spokój?

Tak. Jeśli mamy spokojny i rozluźniony umysł, to możemy sobie poradzić z każdą sytuacją. Ale jeżeli brakuje nam stabilności wewnętrznej, to nasze zachowania są chaotyczne, relacje też pozostawiają wiele do życzenia.

Trudną relację ratować czy lepiej uciekać?

Trzeba zadać sobie pytanie, na ile mój związek jest zgodny ze mną, ale także na ile daje on spełnienie mojemu partnerowi. Co czuję ja i co on czuje? Jeśli przyjrzymy się mu z bliska – odkryjemy, co w nim jest nie tak. Nigdy nie jest winna tylko jedna strona. Zazwyczaj winny jest mechanizm, w który wpadliśmy. A okazuje się, że ich może być kilka: ona jest matką – on jest synkiem, ona jest małą dziewczynką – on jest ojcem, czyli w relacji brakuje partnerstwa i równowagi. Jeśli jednak wciąż jest pomiędzy nami uczucie, miłość, motywacja, determinacja to warto. Ale jeżeli jestem w związku, w którym nie ma miłości i brakuje nam energii, żeby dalej budować relację, jeśli wspólne bycie przestało sprawiać nam radość i jest okupione wysiłkiem – to pytanie „po co?” i drugie: „Co pomnażamy w tym związku?” bo na pewno nie twórcze stany i szczęście; chyba raczej pomieszanie, pretensje, żal i frustracje…

Zobacz: Sex-coach: „Grunt byśmy były świadome”

A jeśli nie wiemy co odpowiedzieć na to pytanie, czy warto wybrać się do terapeuty?

Jeśli czujemy, że nie potrafimy sobie poradzić to powinnyśmy poszukać wsparcia u specjalisty. Jednak od terapeuty nie możemy się uzależnić. Zawsze przychodzi taki czas, że trzeba wziąć życie we własne ręce, odkryć własną mądrość i jej zaufać, wziąć odpowiedzialność. Dopiero wtedy coś się może zmienić.

Jak się pozbierać po rozstaniu?

To naturalne, że po rozstaniu pojawia się smutek i żal. Trzeba się wypłakać. Nie ma sensu tego kumulować – bo tylko sobie szkodzimy. Dobrą praktyką jest pisanie listów, których się nie wysyła. Pisząc – uwalniamy emocje, myśli i uczucia. Moment żałoby w końcu mija. Kiedy nie podgrzewamy emocji – nie rozpamiętujemy, nie wracamy, nie mamy poczucia winy, to w końcu jesteśmy gotowe, aby relacji przyjrzeć się z dystansem.

serce i kredki

Co można wtedy zobaczyć?

Na wszystkich związkach, które się nie udały możemy się najwięcej nauczyć na własny temat, mechanizmów, w które wpadamy. Jeśli to zrobimy – zrozumiemy, jakie to cenne doświadczenie. Dzięki niemu możemy zmienić życie, nauczyć się rozwiązywać sytuacje kryzysowe i w końcu stworzyć nowy udany związek.

Ale po co kolejny związek, który może się nie udać?

Relacje są dla nas ścieżką do rozwoju. Jak jesteśmy z partnerem to praktykujemy cierpliwość, akceptację, uczymy się dawać wolność i bliskości. O to w tym chodzi. Przecież nie o to, żeby płacić rachunki i jeździć na wakacje.

A podobno najbardziej atrakcyjna kobieta, to „kobieta wolna”.

Atrakcyjni jesteśmy wtedy, kiedy jesteśmy wewnętrznie wolni. Jeśli ktoś wciąż udaje, czuje się ograniczony, sfrustrowany, to co w nim seksownego? Pociągają nas osoby, które są po prostu sobą. Bycie atrakcyjnym to stan umysłu. Nie chodzi o ciało. Przecież mogę mieć najpiękniejsze ciało, ale jeśli w głowie mam chaos to nie będę w stanie stworzyć dobrego związku. Potencjał kobiety (i mężczyzny również!) tkwi w umyśle.

Rozmawiała: Agnieszka Gałczyńska

Więcej o pozytywnym egoizmie znajdziesz na: www.projektegoistka.pl.


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry