PMS – Prawda? Mit?

18.12.2013

Psychika na huśtawce

Mimo, że nazwa sugeruje, iż zjawisko polega przede wszystkim na napięciu (bądź różnych jego odmianach skoro mowa o zespole), PMS to w istocie zbiór objawów – fizycznych i psychicznych, objawiających się na kilka dni przed spodziewanym okresem. Z tego właśnie względu zdecydowanie bardziej przychylamy się do angielskiego tłumaczenia zjawiska: PMS, czyli premenstrual syndrome. Wprawdzie każda z nas mogłaby bez zastanowienia wymienić szereg objawów, towarzyszących ostatnim dniom przed miesiączką, ale z pewnością mało która dobrnęłaby do setki. Tymczasem, do chwili obecnej opisanych zostało około 150 symptomów PMS…

Najczęściej podawanym – choć zapewne w większości przez panów – objawem PMS, jest huśtawka nastrojów. Huśtawka o dość szerokim rozmachu. W tym okresie bowiem bywamy smutne, przygnębione, zaniepokojone, płaczliwe, a czasami nasz stan – wręcz zakrawa o depresję. Sytuacja taka nie trwa jednak aż do samej miesiączki– w jednej chwili możemy bowiem wpaść w nieuzasadnioną radość czy wręcz euforię, by następnie – chcącemu wykorzystać dobry nastrój partnerowi – ostro dać popalić. Objawem PMS może być bowiem – bezpodstawna złość, a nawet agresja.

Wiele z objawów PMS wzajemnie się napędza

Przykładowo, w okresie tym możemy mieć spore problemy z koncentracją i zapamiętywaniem, co także skutecznie generuje złość. Jak bowiem nie zdenerwować się na partnera, który „bez naszej wiedzy” zaprosił na wieczór znajomych? Tym bardziej, że PMS towarzyszy zmniejszona aktywność życiowa, uczucie permanentnego zmęczenia oraz pogorszenie koordynacji ruchów. Kto będzie się nimi zajmował, kiedy jestem taka osłabiona?! – myślisz z irytacją, co tylko wzmaga twój gniew na partnera. Wspomniana irytacja – rzecz jasna – dodaje ci niebotycznej siły, więc partnerowi trudno uwierzyć w twoje rzekome osłabienie. A tym bardziej w to, że zapomniałaś o ustalonej przed tygodniem wizycie…

Dietetyczne (i nie tylko) rewolucje

Podczas gdy dla panów najtrudniejszym do zniesienia objawem PMS jest nasza rozrabiająca psychika, kobietom zdecydowanie bardziej daje się we znaki szalejąca waga. Bo jak to jest możliwe, że jeszcze wczoraj wskazówka znajdowała się dwie kreseczki bliżej zera niż dziś?!

Niewiarygodne, ale niestety prawdziwe. W czasie PMS możemy przytyć od 2 do nawet 4 kg.

No właśnie – czy aby na pewno przytyć? To prawda, że u wielu z nas w tym czasie następuje wzrost masy ciała, ale nie jest to równoznaczne ze stałym przybraniem na wadze. Za kilogramy te odpowiedzialna jest woda, która gromadzi się w organizmie. Ze strony układu pokarmowego także można liczyć na niespodzianki. To m.in. zmiana apetytu, niechęć do jedzenia bądź przeciwnie – nadmierna ochota na sięganie po kaloryczne przekąski, zaparcia, wzdęcia, nudności, uczucie ciężkości… Pula prezentów, jakie przewidział na ten okres nasz organizm, na tym się jednak nie kończy. Wśród arsenału rozmaitego kalibru wymówek, jakich możemy w tym czasie śmiało używać, znajdują się bóle głowy, bóle pleców, bóle brzucha, obrzęki nóg, bolesność piersi, częstomocz, wypryski skórne, wzmożone pocenie i uczucie gorąca, zaostrzenie alergii, a nawet – problemy ze wzrokiem!

Przyczyny PMS – istnieją czy nie?

No właśnie. Pytanie, czy rzeczywiście wspomniane objawy zaliczyć można do wymówek. Niestety, z reguły z wymówkami niewiele mają wspólnego. Skoro więc istnieją naprawdę, jaka jest ich pierwotna przyczyna? Uważa się, że PMS jest skutkiem zaburzeń hormonalnych, występującym pod koniec cyklu miesiączkowego, a dokładnie – po owulacji.

Do zaburzeń tych zalicza się nadmierną produkcję estrogenów oraz niedobór progestagenów, a także okresowe niedobory magnezu, witaminy B, E oraz kwasu linolenowego. Zaburzenia równowagi między poziomem hormonów same w sobie są doskonałym wytłumaczeniem dla opisanych objawów. Jeśli dodać do tego fakt, że w tym okresie nasz organizm jest znacznie bardziej wrażliwy na wahania ich stężenia – więcej przyczyn szukać nie trzeba. Wiele osób, szczególnie płci przeciwnej, argumentując przedokresowy „stan wyjątkowy” słynnym PMS-em, w istocie nie wierzy w jego istnienie. I choć są oni w stanie uwierzyć, że okres miesiączki do najprzyjemniejszych nie należy – z uwagi chociażby na główny swój objaw – utratę krwi, o rewolucjach, jakie mają miejsce w naszym organizmie na kilka dni przed menstruacją, niewiele słyszeli.

Warto wdrożyć mężczyzn w repertuar objawów, jakimi może charakteryzować się ten szczególny czas – nasi panowie powinni wreszcie zrozumieć, że bycie kobietą to nie tylko przyjemności! My w tym czasie z kolei, powinnyśmy zrozumieć, że o ile PMS ma swoje prawa, ma też swoje granice. Nie pozwalajmy mu hulać po naszym organizmie jak mu się podoba i dezorganizować nam całego życia!

 

fot. Victor Bezrukov


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry