Płaszcz antygwałtowy. Kontrowersyjny projekt artystki

autor: Agata Cygan - Kukla | 18.04.2016

Pamiętacie akcję Terre Des Femmes: “Don’t measure a woman’s worth by her clothes”? Jej celem było uświadomienie społeczeństwu absurdu, tkwiącego w przekonaniu, że kobiety prowokują swoim strojem do gwałtów i aktów przemocy (o akcji pisaliśmy tutaj).

Twórcom chodziło o to, by unaocznić społeczeństwu, że argument: Sama się o to prosiła, często słyszany po takich przykrych zdarzeniach, jest zupełnie nieuzasadniony i krzywdzący.

O akcji tej nie sposób nie wspomnieć, mówiąc o projekcie, jaki wyszedł spod igły 30-letniej brytyjskiej artystki, córki muzułmanki z Iranu i chrześcijanina z Anglii, Sarah Maple. A chodzi o tzw. – płaszcz antygwałtowy. Chyba już widzicie związek, prawda?

Sama sobie winna

Choć sądząc po nazwie można by przypuszczać, że płaszcz będzie wydzielał trujący gaz, raził prądem albo uruchamiał sygnały dźwiękowe, nic z tych rzeczy. Strój na pierwszy rzut oka przypomina zwykłą, czarną płachtę materiału, która szczelnie zakrywa całe ciało właścicielki – zaczyna się od szyi, zasłania ramiona, a kończy w okolicach kostek.

Krój jest na tyle szeroki, że uniemożliwia rozpoznanie figury osoby, ukrywającej się pod tkaniną, na której przodzie naszyta jest czerwono-złota wstęga z napisem Anti Rape Cloak.

Projekt jest częścią wystawy, powstałej w celu zwrócenia uwagi na kwestie, nadal pozostające tabu w społecznej świadomości – głównie w kontekście kobiecości i feminizmu

Autorka kontrowersyjnego projektu przyznaje, że niezwykle denerwuje ją, kiedy winę za gwałt przenosi się na jego ofiarę. Mówi, że zna wiele kobiet, które doświadczyły przemocy, ale nigdy nie odważyły się jej zgłosić, ponieważ nie chciały robić wokół siebie zamieszania, bały się, że nikt im nie uwierzy bądź właśnie – oskarży o prowokację. Nie może zrozumieć, jak można mówić ofierze, że gdyby nie miała na sobie określonego stroju lub nie przebywała w danym miejscu, do gwałtu by nie doszło. Co najgorsze jednak – jak zauważa Maple – społeczeństwo często sprawia, że ofiara gwałtu zaczyna czuć się winna temu, co jej się przytrafiło. A to już niedopuszczalne.

Seksualność – wyzwalać czy ukrywać?

Sarah zwraca też uwagę na pewną sprzeczność, a mianowicie na fakt, że w dzisiejszym świecie kobiety są z jednej strony zachęcane i inspirowane do dbania o swój wygląd i seksualność, z drugiej zaś – zniechęcane do tych działań, a nawet za nie obwiniane. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że kobieta seksowna, dobrze wyglądająca i ubrana w sposób eksponujący jej walory, w chwili gwałtu okazuje się być: winna samej sobie?

Co ciekawe, Maple zwraca uwagę na to, że stereotyp krzywdzi nie tylko kobiety, ale i mężczyzn

Sugeruje przecież, że kawałek odsłoniętego damskiego ciała może zmienić mężczyznę w bestię, która nie potrafi utrzymać swoich żądzy na wodzy….

Mimo, że artystka twierdzi, iż płaszcz ma być idealny na chłodne wieczory – kiedy to przechadzamy się samotnie ciemnymi uliczkami, można się domyślić, że wcale nie chodzi jej o rozkręcenie modowego biznesu. Wręcz przeciwnie – podkreśla, że każdy powinien nosić co tylko chce, bez strachu, że ktoś go z tego powodu zaatakuje. Płaszcz to więc jedynie (albo aż) dobitny i gorzko-satyryczny komentarz do całej sytuacji, który ma potępiać przekonanie, że to same ofiary ściągają na siebie niebezpieczeństwo.

Z pewnością doprowadzi do dyskusji – podjęcia głośno tego ważnego tematu i postawienia sprawy jasno – winę za gwałt ponosi wyłącznie sprawca, nigdy ofiara. Bez względu na to, co ma na sobie w chwili zdarzenia.

 

Fot. sceen z Twittera/ Sarah Maple


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry