Operacje plastyczne u dzieci – kaprys czy konieczność?

autor: dr Janusz Obrocki - chirurg plastyczny | 12.07.2016

Operacja plastyczna u dziecka? „Fanaberia”, „niebezpieczna moda”, „chwilowe widzimisię” – takie komentarze na ten temat można usłyszeć bardzo często. Czy rzeczywiście tego rodzaju zabiegi są tylko kaprysami rodziców albo ich pociech, a może jednak koniecznością?

Dla urody czy dla zdrowia?

Interwencja chirurga plastycznego kojarzy nam się najczęściej z powiększaniem piersi, odsysaniem tłuszczu, zmianą kształtu nosa czy liftingiem twarzy, a więc z zabiegami, którym poddają się przede wszystkim dorośli chcący w ten sposób poprawić swój wygląd. Nic więc dziwnego, że operacje plastyczne wykonywane u dzieci i nastolatków budzą sporo kontrowersji.

operacje plastyczne u dzieci 2

Tymczasem zabiegi upiększające to zaledwie wycinek możliwości tej dziedziny chirurgii. – Trzeba odróżnić operacje o charakterze estetycznym od tych korekcyjnych i rekonstrukcyjnych, które wykonywane są ze względów zdrowotnych. Istnieje wiele sytuacji, w których przeprowadzenie u kilku- bądź kilkunastolatka tego rodzaju zabiegu jest koniecznością wynikającą na przykład z wady wrodzonej bądź uszkodzenia narządu spowodowanego urazem, a nie z chęci poprawienia urody – podkreśla dr Janusz Obrocki, chirurg plastyczny. – Przykładem jest chociażby rozszczep warg i podniebienia, nazywany potocznie zajęczą wargą. W tym przypadku leczenie ma kilka etapów, a udział w nim bierze nie tylko chirurg plastyczny, ale też inni specjaliści. Podjęcie odpowiednich kroków jest bardzo istotne, bo wada ta powoduje trudności z przyjmowaniem pokarmu, utrudnia oddychanie, a w późniejszym czasie także naukę mówienia – dodaje.

„Defekt” estetyczny to też problem

Warto pamiętać o tym, że również interwencja chirurga plastycznego polegająca na zmienieniu czegoś w wyglądzie dziecka nie musi być wyłącznie kaprysem. Odstające uszy, widoczna, duża blizna czy znamię mogą być bowiem źródłem nieprzyjemnych reakcji ze strony otoczenia, a w szczególności rówieśników. Często to właśnie niewybredne żarty kolegów uświadamiają malcowi, że jego wygląd odbiega od przyjętego „kanonu”. To z kolei może mocno wpłynąć na jego samoocenę, spowodować utratę pewności siebie i wiary we własne umiejętności – zarówno w dzieciństwie, jak i już dorosłym życiu, a nawet przełożyć się na zdrowie w wymiarze fizycznym.

Zobacz też: Chirurgia estetyczna dla dzieci

Jeśli więc zauważymy, że pewna cecha wyglądu jest dla pociechy problematyczna, nie powinniśmy tego lekceważyć, bo wsparcie i odpowiednia reakcja najbliższych jest dla dziecka kluczowa.

„On ma uszy jak słoń Dumbo…”

Wśród operacji plastycznych wykonywanych u dzieci większość stanowią korekty odstających uszu. To jeden z tych zabiegów, których przeprowadzenie nie ma uzasadnienia ściśle medycznego, natomiast zwykle powodowane jest kompleksami malca.

operacje plastyczne u dzieci 3

Korektę odstających uszu można wykonać już u siedmio-ośmiolatka – w tym wieku wielkość małżowiny usznej u dziecka jest już bowiem prawie taka sama, jak u dorosłego – mówi chirurg plastyczny dr Janusz Obrocki.

Zabieg trwa około godziny i z reguły przeprowadzany jest w znieczuleniu miejscowym. Podczas niego chirurg modeluje chrząstkę tak, by małżowina lepiej przylegała do głowy. Aby utrzymać nadany w ten sposób uszom nowy kształt, wykorzystuje się nierozpuszczalne szwy, a mały pacjent przez określony czas musi również nosić elastyczną, bawełnianą opaskę, która dodatkowo chroni przed ewentualnymi urazami.

Przeczytaj też: Sztuka chwalenia dziecka

Trzymanie się zaleceń lekarza co do rekonwalescencji jest bardzo istotne, ale równie ważne jest odpowiednie przygotowanie malca do takiego zabiegu. – Rodzice decydują się na przyprowadzenie pociechy do chirurga plastycznego, bo oczywiście chcą dla niej jak najlepiej. Muszą jednak pamiętać, że dziecka nie wolno do poddania się tego rodzaju operacji zmuszać, a jedynie podsunąć ją jako pewną opcję, gdy wiemy, że te odstające uszy czy inny „defekt” bardzo mu przeszkadzają bądź są powodem nieprzyjemnych żartów ze strony kolegów – podsumowuje dr Janusz Obrocki.

 

 


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry