Olga Kozierowska: „Życie jest jak wykres EKG”

04.05.2017
Olga Kozierowska

Najpierw sama pokazała, że kobieta w biznesie ma się świetnie, potem zaczęła wspierać przedsiębiorcze Polki. Prowadzi warsztaty, szkolenia, konferencje. Jest autorką videobloga, a w radiu Zet Chilli prowadzi własny program. Mentorka i trenerka kobiet sukcesu. Prywatnie żona, która woli artystyczny nieład od idealnego porządku i super-mama trójki pociech.

– Czerwona szminka to atrybut kobiety sukcesu?

Czerwona szminka to przede wszystkim symbol energii. Wierzę w energię kolorów i sama malując usta czerwoną szminką, czuję się trochę silniejsza i oczywiście bardziej kobieca. Ale sukces można pisać różnymi kolorami szminki. Szminka w naszej nazwie to pewien symbol – silnej, mądrej, znającej swoją wartość i mocne strony kobiecości.

– Jak mądra kobieta awansowała to mówią, że na pewno kochanka prezesa… Stereotypy w Polsce są dość powszechne.

Stereotypy mają to do siebie, że są pewnymi uproszczeniami. A ja nie lubię chodzenia drogą na skróty. Dlatego staram się walczyć z różnymi stereotypami na temat kobiet. A wciąż jest ich wiele.

Przeczytaj także: Personal Shopper GOShA Kusper: „Styl mamy w genach”

– Jakie są najpowszechniejsze?

Zdarza mi się, że słyszę, jak matka karci syna – „Nie płacz jak baba” – to właśnie wzmacnianie pewnego stereotypu. Dobrym przykładem są także blondynki. Wydawałoby się, że dowcip o głupiej blondynce to już tylko suchar, ale nic bardziej mylnego. Młoda, ambitna, świetnie wykształcona dziewczyna o blond włosach nie raz słyszy za plecami: „Ta to pewnie jest mało rozgarnięta” i w końcu zaczyna działać ostrożniej, z większym lękiem, bo przecież wystarczy jeden błąd, jedno potknięcie, żeby inni mogli powiedzieć – „A nie mówiłem?”. Tych etykietek, które przykleja się kobietom jest wciąż mnóstwo. Niestety, często przyklejają je inne kobiety.

– A te potrafią być bezlitosne…

O kobietach, które są silne, mają wysoką pozycję, zarządzają poprzez cele, są konkretne i rzadko okazują emocje mówi się albo „Suka” albo „Żelazna dziewica”, uznając, że na pewno jest samotna i żyje tylko z kotem. Inny przykład to stereotyp „Matka Polka”, który zakłada, że kobieta ma się wszystkimi dookoła opiekować, pomagać im i ich wspierać. A jeśli tego nie robi, to jest po prostu wredna i zła. Kolejny, bardzo popularny – „Kochanka prezesa”. Tę etykietkę lubimy przyklejać, gdy jakaś kobieta szybko awansuje, idzie do przodu. Nie myślimy wtedy, że jest dobra, ale sugerujemy, że karierę robi przez łóżko. Większość tych stereotypów jest krzywdząca dla kobiet i dlatego wszystkie powinnyśmy z nimi walczyć – choćby w ten sposób, żeby przestać ich używać lub zwracając uwagę tym, którzy to robią. W ten sposób buduje się solidarność kobiet.

Notatnik na biurku

– Jakie są polskie bizneswoman?

Bazując na badaniach mogę powiedzieć, że na tle Europejek jesteśmy bardzo przedsiębiorcze. W Polsce wiele kobiet zakłada firmy. Robią to nie tyle z konieczności, ale po to, żeby zrealizować swoje pomysły, cele, by osiągnąć zawodową niezależność. Patrząc też na moje doświadczenia sprzed kilku lat, kiedy pracowałam jeszcze w korporacji i jeździłam po całym świecie, to zdecydowanie jako Polki, miałyśmy silniejszą pozycję w korporacjach niż na przykład Niemki. Myślę, że paradoksalnie komuna i jej przesłanie „kobiety na traktory!” otworzyły nam w głowie „klapkę”, że skoro możemy być traktorzystkami, to kto broni nam zostać prezeskami?

Może Cię zainteresować: Wedding plannerka: „To niuanse tworzą całość”

– Nikt!

Dziś Polki realizują mnóstwo fantastycznych projektów. Wystarczy przeczytać listę finalistek konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku – kobiety pracują nad preparatem krwiozastępczym, nanocząsteczkami do wczesnego wykrywania nowotworów, projektują doradców napędzanych sztuczną inteligencją, prowadzą z sukcesem duże biznesy o zasięgu międzynarodowym. Widać więc, że mamy świetne pomysły i jesteśmy coraz odważniejsze w ich realizacji.

– Mężczyźni chyba nie lubią takich kobiet?

Nieprawda! To także stereotyp. Takie kobiety ich fascynują. Bać się ich mogą co najwyżej mężczyźni z kompleksami. Czują się słabsi, więc zaczynają z nimi rywalizować, bo widzą w nich konkurencję, a nie partnerkę, od której mogą się uczyć. Facet, który ma problemy z akceptacją samego siebie, będzie mieć też problemy w związku z kobietą sukcesu.

– Zanim staniemy się kobietami sukcesu musimy podjąć odpowiednie życiowe decyzje. A to wymaga odwagi. Chyba nie każda z nas ma takie predyspozycje?

Przedsiębiorczość to cecha, którą ma większość kobiet. Bo przedsiębiorczość nie oznacza tylko własnej firmy, ale także umiejętne zarządzanie czasem, łączenie kilku ról, radzenie sobie z pracą i obowiązkami domowymi, całą logistyką związaną z podwożeniem dzieci do szkoły i na zajęcia, z zakupami. Często z tego potencjału nie zdajemy sobie nawet sprawy.

– I co wtedy?

Staram się uświadamiać kobietom, że gen przedsiębiorczości mogą realizować na wiele różnych sposobów. Nie muszą wcale zakładać firmy. Ze swojego doświadczenia widzę, że kobiety chcą przede wszystkim być szczęśliwe. Jeżeli kobieta ma wysokie aspiracje i marzenia, ale rodzina i otoczenie będzie stało na drodze do tych pragnień, to będzie nieszczęśliwa. Z drugiej strony, jeśli będzie bardzo dużo pracowała, ale będzie tęskniła za dziećmi albo będzie samotna, to też tego szczęścia nie osiągnie. Uważam, że głównym celem nie powinno być odkrycie swojego potencjału, ale odkrycie, czego tak naprawdę pragniemy od życia. Ale uwaga, odpowiedź na to pytanie będzie się zmieniać, wraz z naszym rozwojem. Swój sukces budujmy więc w oparciu o rozwój silnych stron, a nie o niwelowanie słabych.

– Pomysł już mamy. Ale perspektywa wygodnej posadki na umowę o pracę w porównaniu z ryzykiem bycia freelancerem jakoś się nie kalkuluje…

Nie kalkuluje się w głowie, bo się boimy. Tu pomocny może być bezpieczny start. Tak jak ja to zrobiłam. Zostajemy na etacie, ale po godzinach dopracowujemy swój pomysł. Po pół roku patrzymy, czy uda nam się już z tego utrzymać i czy możemy zostawić etat. Trzeba próbować i trzeba wbudować sobie w głowę taki zapis: „Spróbuję. Jak się nie uda, to się nie uda. Ale przynajmniej się czegoś nauczę. Jeżeli nie spróbuję, to nie będę wiedziała i potem mogę przez wiele lat tego żałować”.

Olg Kozierowska

– Decyzja podjęta. Wymarzony biznes założony. Ale jak to w życiu raz jesteśmy pod kreską, a raz nad. Jak poradzić sobie z taką sinusoidą?

Potraktować to jako normalność. Życie jest jak wykres EKG. Raz jesteśmy nad kreską, a raz pod kreską. Niedobrze, jeśli wykres robi się prosty, bo wtedy jest już za późno. To normalne, że chcąc dojść do jakiegoś celu, trzeba po drodze ponieść kilka porażek i przezwyciężyć parę kryzysów. Ale ta droga jest właśnie najpiękniejsza. Kiedy już jesteśmy na szczycie, to widać z niego tylko inne szczyty. I właśnie ta droga i to wspinanie się, daje nam satysfakcję. Pokonywanie kryzysów, buduje nasze poczucie własnej wartości. A tego nam nikt nigdy nie zabierze.

– A jeśli nagle okazuje się, że nie mamy czasu na wypicie kawy z partnerem, spotkanie z przyjaciółką… jesteśmy zdołowane i zaczyna brakować nam energii, co wtedy?

Zwolnić. Znam to z autopsji. Wpadamy w kierat, wszystko chcemy robić naraz – „O matko i to muszę, i to muszę zrobić. Wszystko na mojej głowie”. Kiedy czujemy, że zaczynamy mieć zadyszkę, to należy się zatrzymać i pomyśleć – „Czy coś się wydarzy, jeśli w tej chwili nie odpowiem na tego maila? Czy coś się wydarzy, jeśli nie wezmę ze sobą komputera? Czy coś się wydarzy, jeśli przez weekend się odetnę?”. Każdy z nas potrzebuje czasem naładować baterie. Ja mam ADHD, więc Bóg mnie obdarzył tą dodatkową baterią, ale i ją muszę czasem naładować. Ważne jest, żeby wygenerować czas i zaplanować przyjemności. Jeżeli mając dużo obowiązków, nie zaplanuję sobie na nie czasu, to te przyjemności się nie pojawią.

A na przyjemności zawsze trzeba mieć czas. Zupełnie tak jak na zmiany. Jak często możemy zmieniać życie, żeby wciąż pozostać sobą?

Dopóki nie robimy tego na siłę i tylko dlatego, że ktoś nam powie, że powinnyśmy coś zmienić. Zmiany trzeba przeprowadzać w zgodzie ze sobą i ze swoimi potrzebami. Przecież zmiany są po to, żeby żyło nam się lepiej i żeby coraz bardziej być sobą. A droga do tego celu bywa długa i kręta. Najpierw realizujemy plany innych. Idziemy w kierunku rodziców, bo „oni przecież wiedza, co jest dla nas dobre”. Potem dojrzewamy, uczymy się siebie, zaczynamy dostrzegać, co jest dla nas ważne, co sprawia nam przyjemność, w czym możemy być dobrzy. Wtedy właśnie zaczynamy się zmieniać. A możemy się zmieniać tak często, jak ta droga do wewnętrznego szczęścia i bycia sobą nam pozwala. Ale przede wszystkim musimy przestać bać się zmian. Wtedy życie stanie się nie tylko lepsze, ale i prostsze.

– Gdyby mogło być takie cały czas… Chociaż chyba wyznajesz inną zasadę. Magnes na lodówce ze słowami: „porządek może mieć każdy, ale tylko geniusz panuje nad chaosem“ jest motywatorem współczesnej kobiety?

Ten magnes miał być motywatorem dla mojego męża, żeby przestał tak ciągle sprzątać. Nie jestem pedantką, ale panuję nad swoim chaosem. Jeżeli wszystko byłoby w życiu perfekcyjne, to czy życie byłoby ciekawe? Oczywiście, jestem za porządkiem i uważam, że chaos w domu przekłada się na chaos w życiu. Ale jest różnica między porządkiem i czystością, a obsesyjnym sprzątaniem. A na to szkoda jest życia. Dlatego mam na lodówce także magnes z napisem „Rzuć wszystko i chodź się całować.”

Rozmawiała: Agnieszka Gałczyńska


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry