Mity na temat seksu i zapłodnienia

autor: Agata Cygan - Kukla | 25.01.2016

Stosunek na raty – uchroni przed ciążą?

Stosunek przerywany nadal jest traktowany – nie tylko przez nastolatki, jako jedna z metod antykoncepcyjnych. Rzeczywiście, jeśli się uda, że do wytrysku dojdzie poza pochwą (co może się okazać trudne w emocjach towarzyszących zbliżeniu), szanse na zapłodnienie nie są duże. „Nie są duże”, nie oznacza jednak żadne.

Pamiętaj, że preejakulat, czyli to, co wydobywa się z penisa jeszcze przed wytryskiem, także może zawierać plemniki. Zwykle są one słabsze od tych, znajdujących się w spermie, ale kto wie, czy przypadkiem nie zabłąkał się wśród nich jakiś twardziel?

Im większy tym lepszy?

Na pewno nie skuteczniejszy. Bo ani nie zapewni lepszych doznań seksualnych ani nie zwiększy szansy na zapłodnienie. Podczas gdy wiele osób – przypisuje mu obydwa. Podkreślmy więc raz jeszcze – rozmiar penisa nie ma żadnego wpływu na satysfakcjonujący seks. No może poza wpływem na męską psychikę!

Sprawdź: Męskie kompleksy cz. I

Nasienie na skład

Wśród niektórych osób pokutuje pogląd, jakoby gromadzenie plemników (czyli zmniejszanie częstotliwości współżycia) miało zwiększać szanse na dziecko. Skąd takie przekonanie? Z faktu, że częste współżycie powoduje zmniejszenie liczby plemników w ejakulacie.

Warto jednak pamiętać i o tym, że długo przetrzymywane nasienie traci swą jakość, a w kwestiach seksu powiedzenie, że jest ona ważniejsza od ilości, sprawdza się równie dobrze, co w innych dziedzinach życia.

Najdziwniejsze-mity-na-temat-seksu-i-zapłodnienia1

Za pierwszym razem się nie da!

Nadal wiele osób uważa, że pierwszy raz nie wymaga zabezpieczenia. Jeśli jesteśmy przygotowani na dziecko, to rzeczywiście. W przeciwnym wypadku warto pomyśleć o antykoncepcji, bo szanse na zajście w ciążę za pierwszym razem, są takie same, jak za dziesiątym.

Sprawdź: Antykoncepcja po raz pierwszy

Na stojąco daleko nie zajdziesz…

Kolejnym mitem jest bowiem przekonanie, że seks na stojąco to wystarczający sposób zabezpieczenia przed ciążą

Jasne, że szanujemy prawo grawitacji, ale doceńmy też szybkość i sprawność plemników. Wspinaczka wcale nie jest ich słabą stroną, szczególnie jeśli mowa o „zdobyciu” komórki jajowej. Rzeczywiście w takiej pozycji część spermy wypłynie na zewnątrz, ale czy cała – dowiemy się w okolicach terminu kolejnej miesiączki.

Kąpiel po stosunku

I nie pomoże nawet fakt, że zaraz po stosunku pobiegniemy do łazienki, żeby wypłukać nieproszonych gości. Woda, mimo swojej siły, nie dociera tak daleko. Oczyszczenie narządów płciowych po współżyciu jest potrzebne – to cenna profilaktyka infekcji intymnych. Niestety, z profilaktyką zapłodnienia nie ma zbyt wiele wspólnego.

Wodne dzieci

Dlatego też nieuzasadnione są obawy, że do zapłodnienia może dojść – w trakcie kąpieli. Jasne, że jeśli wśród romantycznej piany dojdzie do stosunku, to zapłodnienie jest możliwe. Jeśli jednak do seksu nie dochodzi, plemniki same nie znajdą drogi do kobiecego wnętrza.

Nawet, jeśli niepostrzeżenie dostaną się do wanny. Męskie komórki rozrodcze naprawdę są wymagające – potrzebują bardzo specyficznych warunków do przeżycia. Woda – ani w wannie ani w basenie, ich nie zapewnia.

Najdziwniejsze-mity-na-temat-seksu-i-zapłodnienia2

Mydło zamiast tabletki

Gdyby to była prawda, producenci środków antykoncepcyjnych musieliby poszukać innego sposobu na zarobek. Powiedzmy sobie otwarcie: mycie narządów płciowych – ani damskich ani męskich, przed stosunkiem środkami kosmetycznymi w żaden sposób nie ogranicza ryzyka zapłodnienia.

Mydło czy inne produkty z jego dodatkiem wysuszają intymne okolice i mogą zwiększać ich podatność na podrażnienia, ale oskarżanie ich o działanie antykoncepcyjne to przesada

Warto za to pamiętać, że mydło zaburza też naturalne kwaśne pH kobiecej pochwy i zmienia je na zasadowe, niwelując tym samym skutecznie ochronę przed bakteriami. Kolorowe mydła zawierają mnóstwo barwników, konserwantów, a te pachnące – także substancji zapachowych, które mogą podrażniać wrażliwe okolice intymne oraz wywoływać uczulenia. Mydło zazwyczaj przechowuje się swobodnie na umywalce czy wannie, co grozi osiadaniem na nim drobinek kurzu i bakterii, które z łatwością przenosimy w okolice intymne.

Dbając o zdrowie intymne warto skierować się ku specjalistycznym emulsjom do higieny intymnej np. proVag® emulsja. W przeciwieństwie do innych, obecnych na rynku preparatów, wykazuje potrójne działanie: nie tylko oczyszcza, ale także chroni i pielęgnuje okolice intymne (przełom: 3 w 1). Pomaga zapobiegać problemom intymnym, a także łagodzi podrażnienia, nawilża i przyspiesza regenerację.

Zawiera naturalne składniki aktywne w postaci metabolitów bakterii z rodzaju Lactobacillus – naturalną barierę ochronną okolic intymnych. Działają one przeciwdrobnoustrojowo, a tym samym pomagają zapobiegać rozwojowi niekorzystnych mikroorganizmów. Emulsja nie zawiera konserwantów, barwników, parabenów, SLES, SLS, potencjalnych substancji alergizujących ani szkodliwego dla okolic intymnych mydła.

Co dwie gumki to nie jedna…

Podwójne zabezpieczenie to – wbrew komentarzom niektórych, wcale nie taki głupi pomysł. Podczas kiedy pigułka blokuje owulację, prezerwatywa chroni przed infekcjami intymnymi. W czasie, kiedy prezerwatywa powstrzymuje plemniki, tabletka daje pewność, na wypadek jej pęknięcia. Jednak zakładanie dwóch prezerwatyw to raczej sposób na – osłabienie skuteczności zabezpieczenia. W wyniku tego dochodzi do tarcia o siebie dwóch powierzchni, co podwyższa ryzyko uszkodzenia obydwu.

Znacie jeszcze jakieś seksualne mity? Chętnie je obalimy!


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry