Misja: Wzmacniamy odporność dziecka przed zimą!

autor: Agata Cygan-Kukla | 17.10.2014

W okresie wiosennym i letnim mamy do dyspozycji sporo naturalnych środków, wzmacniających odporność dziecka. To m.in. dieta bogata w owoce i warzywa, ruch na świeżym powietrzu, wyjazd w góry czy nad morze. Jak jednak wzmacniać, kiedy na dworze coraz chłodniej?

By uniknąć częstych infekcji, warto zahartować dziecięcy organizm jeszcze przed wejściem w okres, sprzyjający przeziębieniom. W jaki sposób?

  • przyzwyczaić do niższych temperatur

Warto zadbać, by przejście w okres zimowy odbyło się dla dziecka jak najłagodniej. Dlatego nie należy go przyzwyczajać do wysokich temperatur. Termometr w mieszkaniu nie powinien wskazywać więcej, niż 20 st. C, zaś w nocy 18 – 19 st. C. Łóżko dziecka na ten okres najlepiej przesunąć jak najdalej od kaloryfera. Jeśli w domu będzie zbyt ciepło, po wyjściu na dwór dziecku momentalnie zrobi się zimno! W sezonie grzewczym należy utrzymać nawyk codziennego wietrzenia pomieszczeń oraz zachowywania odpowiedniej wilgotności powietrza. Suche, gorące powietrze ułatwia przenoszenie się bakterii.

  • pilnować codziennych spacerów

Pamiętajmy, by wychodzić z dzieckiem na dwór nie tylko w czasie ładnej, słonecznej pogody. Takich dni w okresie jesienno-zimowym może być jak na lekarstwo, a jeśli wcześniej nie przyzwyczaimy do nich dziecka, już pierwsze takie wyjście może się zakończyć infekcją. Jeśli maluch będzie przyzwyczajony do deszczu i chłodniejszych temperatur, spacer w zimowy dzień tylko doda mu energii! Dla zdrowia dziecka oraz kształtowania jego naturalnej odporności ważne jest, by wychodziło z domu przy każdej pogodzie (wyjątkiem jest duży mróz i wiatr).

  • nie przegrzewać

Jeśli będziemy ubierać dziecko zbyt ciepło w sezonie jesiennym, jego organizm nie przyzwyczai się do nagłego spadku temperatury zimą. Dlatego nie opatulajmy malucha trzema kocykami i nie zakładajmy potrójnej warstwy ubrań, kiedy tylko za oknem pojawią się jesienne chmury. Niewłaściwa termoregulacja ciała sprzyja bowiem powstawaniu infekcji. Pamiętajmy, by ubierać dziecko na cebulkę oraz o tym, by maluch, który jeszcze nie chodzi, miał na sobie o jedną warstwę ubrania więcej, niż dorosły. Ubieranie go zbyt grubo spowoduje, że zaraz po opuszczeniu mieszkania zacznie marznąć.

  • unikać dużych skupisk ludzkich

Już w okresie jesiennym najlepiej zrezygnować z zabierania dziecka w miejsca dużych skupisk ludzkich (np. galerie handlowe, autobusy, tramwaje). Centra handlowe to wyjątkowe siedlisko różnorodnych bakterii i wirusów (podobnie jak wszelkie inne miejsca, gromadzące dużą liczbę ludzi) – możliwość podłapania infekcji jest tutaj naprawdę spora. Poza tym, nawet jeśli ubierzemy malucha stosownie do pogody, ubranie to przestanie się sprawdzać w centrum handlowym. Czy wchodząc do niego z dzieckiem należy malca rozebrać czy jedynie rozpiąć? A może nie robić nic, bo między pólkami z chłodzonymi produktami jest zimno niemalże jak na zewnątrz? Jedno jest pewne – rozgrzany i spocony po wizycie w centrum handlowym maluch, po wyjściu na dwór jest wyjątkowo dobrym celem dla wirusów i bakterii!

  • pilnować odpowiedniej diety

Choć zasadę, dotyczącą liczby posiłków w ciągu dnia (pięć, najlepiej co trzy godziny) należy utrzymywać przez cały rok, w sezonie jesienno-zimowym jest ona szczególnie ważna. Jedząc regularnie, mniej więcej co 3 godziny, utrzymujemy równowagę cieplną w organizmie, a to skutecznie zapobiega infekcjom.

Śniadanie w tym okresie powinno być ciepłe, ponieważ tylko rozgrzewające danie doda sił i energii do walki z ewentualnymi drobnoustrojami. Mimo, że intuicyjnie kojarzymy zimę z większym przyzwoleniem na słodycze (w sezonie letnim bardziej zwracamy uwagę na kalorie), to błędne przekonanie. Pamiętajmy, że układ odpornościowy bardzo nie lubi słodkiego. Uwielbiają go z kolei – bakterie i wirusy. Cukier sprawia, że białe krwinki ulegają osłabieniu i nie są w stanie skutecznie niszczyć zarazków. Dlatego właśnie w sezonie jesienno-zimowym najlepiej ograniczyć dziecku spożycie słodyczy do minimum. To, że w sadzie nie ma owoców nie oznacza, że nie ma ich w sklepie. Poza tym, możemy bez obawy zaserwować dziecku warzywa gotowane, domowe przetwory i mrożonki. Przygotowane zaraz po zbiorze zachowują właściwości odżywcze i stanowią cenne źródło niezbędnych dla zdrowia składników.

  • serwować chłodne kąpiele

Pamiętajmy, że temperatura wody w wannie nie powinna rosnąć „odwrotnie proporcjonalnie” do tej, za oknem (mowa oczywiście o starszym dziecku!). To, że na dworze coraz chłodniej nie oznacza, że nasze dziecko potrzebuje cieplejszych kąpieli. Codzienny prysznic z wykorzystaniem naprzemiennie – ciepłego i chłodnego strumienia, to sposób na wzmacnianie odporności, który można z powodzeniem stosować przez cały rok, nie tylko w sezonie letnim. W ten sposób stymulujemy organizm dziecka do mobilizacji i przygotowujemy do walki z ewentualną chorobą.

  • zabrać do jaskini solnej

Co do dobroczynnego wpływ klimatu morskiego na odporność organizmu, nikt na pewno nie ma wątpliwości. Co do wyjazdu nad morze w porze jesienno – zimowej – już tak. Wprawdzie każda pora roku ma swoje uroki, ale nie da się ukryć, że w tym okresie trudno skorzystać ze wszystkich atrakcji, jakie daje nam morze w sezonie letnim. W porze jesienno-zimowej, jeśli nie mieszkamy nad morzem, możemy zabrać nasze dziecko do jaskini solnej. Oddychanie powietrzem, znajdującym się w tym miejscu, wzmacnia system odpornościowy, poprawia ogólną kondycję i wspomaga leczenie przewlekłych chorób – nieżytów nosa, gardła, krtani, astmy oskrzelowej, chorób płuc czy oskrzeli. Już dwugodzinny pobyt da maluchowi silny zastrzyk mikroelementów, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania śluzówki dróg oddechowych.


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry