Czy kobiety dbają o swoje serca?

autor: Agata Cygan | 24.05.2014

Jednym z powodów nasilenia się zjawiska jest fakt, że schorzenia związane z układem krążenia ciągle są stereotypowo postrzegane jako męskie. Wiele kobiet żyje w przekonaniu, że największym zagrożeniem są dla nich nowotwory piersi oraz narządu rodnego, o ile – rzecz jasna – podobne przypadki zdarzyły się w ich rodzinie (to mylne przekonanie!).

W ten właśnie sposób, brak świadomości zagrożenia problemami sercowo-naczyniowymi skutecznie hamuje profilaktykę u kobiet.

Jak wynika z raportu „Polki 2013 – Zdrowie i jego zagrożenia” z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego (zawał serca, udar mózgu, niewydolność serca) w Polsce umiera rocznie 82 tys. mężczyzn i 91 tys. kobiet (55 proc. wszystkich kobiecych zgonów).

Profilaktyka – niepotrzebna?

Powodem lekceważenia probmów sercowo-naczyniowych u kobiet może być fakt, że kobiety chorują inaczej. Obserwuje się u nich mniej typowe dolegliwości niż u mężczyzn, co powoduje trudności diagnostyczne oraz różnice w opiece kardiologicznej dla obu płci. Jest to ściśle związane ze specyfiką kobiecego organizmu – na występowanie takich dolegliwości, jak np. kołatanie serca czy zaburzenia jego rytmu mają przecież wpływ miesięczne wahania hormonalne oraz specyficzne stany, jak np. ciąża czy menopauza. Do tego dochodzi przekonanie, że kobiety aż do okresu menopauzy chroni przed przedwczesną miażdżycą sam organizm. Żeński hormon – estrogen, stymuluje bowiem produkcję „dobrego cholesterolu”.

Kolejny powód, dla którego wczesne wykrycie syndromu w żeńskiej części populacji jest utrudnione, to fakt, że u kobiet o wiele rzadziej niż u mężczyzn ocenia się występowanie czynników ryzyka. To m.in. niekorzystne z punktu widzenia zdrowia zachowania i stany, jak np. palenie tytoniu, wadliwa dieta, nadwaga i otyłość. Towarzyszą im często czynniki, takie jak nadciśnienie tętnicze, przypadki niedokrwiennej choroby serca w rodzinie, cukrzyca typu 2 (ryzyko zawału serca u kobiet z cukrzycą jest 4-5 razy wyższe niż u kobiet bez cukrzycy, a dla mężczyzn z cukrzycą jest tylko 3-krotnie wyższe niż u osób bez cukrzycy) czy choroby przyzębia, które płynnie wprowadzają kobiety do grupy zwiększonego ryzyka zachorowalności na choroby sercowo-naczyniowe. W opisywanych przypadkach bowiem, w kobiecym organizmie następuje zmiana funkcji biologicznej dobrego cholesterolu – staje się ona często promiażdżycowa! Tym samym ryzyko w przypadku kobiet znacznie przewyższa to, jakie dotyczy mężczyzn. Na rozwój chorób, będących czynnikami ryzyka miażdżycy może wpływać także niedobór w diecie niektórych składników odżywczych. Zalicza się do nich m.in. witaminę D, kwas foliowy, witaminy B6 i B12 oraz kwasy tłuszczowe omega-3. Cennymi elementami, których często dostarczamy organizmowi zbyt mało, są też niektóre naturalne antyoksydanty (tzw. sekoirydoidy), znajdujące się m.in. w niefiltrowanej oliwie z oliwek (oleuropeina).

Kobiety – narażone bardziej!

Istnieją także dodatkowe czynniki, mogące zwiększać ryzyko zakrzepicy żylnej u kobiet, które nie dotyczą mężczyzn. Są to np. stosowanie antykoncepcji hormonalnej oraz hormonalnej terapii zastępczej. W przypadku stosowania tabletek dwuskładnikowych ryzyko to rośnie ponad trzykrotnie, a przy stosowaniu plastrów przezskórnych – niemalże ośmiokrotnie. Jako że stosowanie doustnej antykoncepcji zwiększa ryzyko zakrzepów i zatorów, może prowadzić do udaru mózgu, zatoru płuc, zakrzepicy żył głębokich, zwiększać stężenie we krwi „złego” cholesterolu, zmniejszając jednocześnie poziom „dobrego” oraz zwiększać stężenie trójglicerydów (TG).

Tymczasem, podwyższone stężenie „złego” cholesterolu i TG może być przyczyną miażdżycy naczyń krwionośnych i zawału serca.

Dlatego tak ważne jest, by przed rozpoczęciem stosowania tabletek wykonać badania krwi oraz powtarzać je w trakcie stosowania pigułek. Oczywiście ryzyko chorób sercowo-naczyniowych w czasie stosowania antykoncepcji hormonalnej znacznie rośnie w przypadku współwystępowania innych czynników, jak palenie papierosów, otyłość, przypadki zakrzepicy lub zatoru w rodzinie.

W związku z powyższym ryzykiem, jakie niesie stosowanie antykoncepcji hormonalnej i hormonalnej terapii zastępczej, równocześnie z ich stosowaniem zaleca się przyjmowanie preparatów osłonowych. Produktem, który w pełni odpowiada na opisane wyżej problemy jest suplement diety Harmonella, który pomaga chronić serce, wątrobę i układ krążenia osób przyjmujących pigułki hormonalne lub stosujących HTZ, co potwierdza pozytywna opinia Polskiego Towarzystwa Badań nad Miażdżycą. Jedna kapsułka tego preparatu zawiera m.in. oleuropeinę, kwas foliowy, witaminę D oraz witaminy B1 i B6, czyli składniki, których obecność jest konieczna w celu zapobiegania chorobom sercowo-naczyniowym.

——————–

Pamiętajmy, że w przypadku chorób układu sercowo-naczyniowego u kobiet profilaktyka przynosi znacznie lepsze rezultaty, niż późniejsze leczenie. Znajomość czynników sprzyjających chorobom układu krążenia oraz możliwość ich skutecznej redukcji może znacznie poprawić nie tylko długość życia kobiet, ale także jego jakość.

Na podstawie artykułu prof. Marka Naruszewicza


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry