Jak rozmawiać z nastolatkami o intymności?

autor: Agata Cygan | 24.07.2013

Intymność – nigdy nie jest na nią za wcześnie

Sposób, w jaki rozmawiamy ze swoim dzieckiem o szeroko pojętym świecie, musi być przede wszystkim dostosowany do jego wieku. W początkowym okresie będziemy więc z pewnością musieli posługiwać się licznymi obrazami czy metaforami, warto jednak postarać się o to, by i te metafory nie były całkiem „oderwane od rzeczywistości”. Przykładowo, odpowiadając dziecku na pytanie o to, skąd wzięło się na świecie, zamiast przekonywać, że nowe życie powstaje w wyniku uczucia pomiędzy dwojgiem ludzi (choć lepsze to z pewnością od bociana i kapusty), lepiej użyć bardziej realnej przenośni. Przykładowo, możemy opowiedzieć o tym, żetatuś daje mamusi swoje nasionko, które łączy się z jej jajeczkiem i następnie przez 9 miesięcy dojrzewa w brzuchu. Jeżeli już od najmłodszych lat potraktujemy dziecko jak pełnoprawnego partnera rozmowy, szybko zdobędziemy jego zaufanie i będziemy mogli liczyć na to, że to właśnie do nas zwróci się w pierwszej kolejności ze swoimi wątpliwościami czy problemami.

Warto zadbać o to, by intymność, dojrzewanie, seksualność, nie były tematem tabu. Najlepiej więc, bez względu na płeć dziecka, aby oboje rodziców czynnie włączało się w proces jego dojrzewania.

Pomijając oczywisty fakt, że to mama, a nie pani od biologii, powinna poinformować córkę o pierwszej miesiączce oraz o przebiegu całego cyklu miesiączkowego warto przypomnieć, że również i tata powinien zostać wtajemniczony w proces dojrzewania córki. Nie chodzi oczywiście o to, by zmuszać dziecko do bezpośredniej rozmowy z ojcem. Wystarczy, by na głos mówić o tym, że taki temat już istnieje (np. w obecności córki poprosić męża, by dopisał do listy zakupów podpaski dla nas obu albo podczas wspólnej wyprawy do galerii pozwolić sobie na swobodne pobuszowanie z córką w dziale z biustonoszami).

Nie warto samodzielnie czynić tabu ze sfery, która stanowi piękny aspekt naszego życia. Nie za dobrym pomysłem wydaje się zakrywanie dzieciom oczu podczas miłosnych scen w telewizji czy wręcz przełączanie programu na inny kanał. Nie chodzi oczywiście o to, by pozwalać pociechom na oglądanie filmów przeznaczonych dla dorosłych czy dozwolonych od większego pułapu wiekowego. Co więc robić? Wspólnie z dzieckiem wpatrywać się milcząco w miłosne igraszki bohaterów? Nie do końca, bo ignorowanie tematu i udawanie, że go nie ma wcale nie sprawi, że temat zniknie (zresztą, nie chcemy przecież żeby zniknął!) A więc – po prostu go oswójmy. Taką scenę można z powodzeniem wykorzystać jako okazję do krótkiej pogawędki. Oczywiście wszystko zależy od wieku dziecka, ale już z najmłodszymi tego typu rozmowa może się udać. Wystarczy komentarz w stylu: „Kasia i Tomek są małżeństwem. Widać, że bardzo się kochają, ale pewnie we dwoje jest im czasami smutno. Teraz będą pracować nad tym, żeby powiększyć swoją rodzinę”. Takie delikatne akcenty, nawet nieskomentowane przez dziecko, dadzą mu sygnał, że seks to temat jak każdy inny i nie ma powodu, by wstydzić się o nim mówić.

Otwartość nie wyklucza prywatności!

W okresie dorastania dziecka warto podejść do kwestii niezwykle poważnie, gdyż czasami jedno nieprzyjemne doświadczenie może mocno podkopać pewność siebie nienauczonego jeszcze dystansu nastolatka (dlatego też pukamy do łazienki mimo obecności zamka, bo córka czy syn mogli zapomnieć go przekręcić; nie korzystamy z ich komputera bez pytania, bo mogli przypadkiem zostawić niewylogowane konto itp.). Czasami rodzicom wydaje się, że w okresie, kiedy dzieci dorastają, wzmożona czujność jest nie tylko wskazana, ale wręcz konieczna.Tymczasem, jeżeli będziemy rozmawiać z naszym dzieckiem o wszystkim, otwarcie poruszać każdy temat , bawienie się w detektywa stanie się po prostu niepotrzebne.

Takie podejście rodziców, kreowanie w domu atmosfery sprzyjającej otwartości i dyskusji powinno sprawić, że dorastające dziecko samo zwróci się do nich w momencie, kiedy pojawią się problemy.

Dzielcie się sobą nawzajem

Wszystko zależy od wieku dziecka. Na początek możemy je prosić co najwyżej o pomoc w wyborze prezentu dla tatusia czy koloru żakietu, jaki założymy na ważne spotkanie w pracy. Z czasem jednak możemy spróbować radzić się go w bardziej delikatnych sprawach (np. zapytać córkę, jak by postąpiła w sytuacji, gdyby to jej przyjaciółka straciła pracę; co doradzić znajomej, która obawia się, że córka nadmiernie się odchudza albo że syn bierze narkotyki). Potraktowanie dziecka jak swego rodzaju „eksperta” sprawi, że poczuje się ono ważne, potrzebne, docenione. Zrozumie, że w niektórych sprawach to ono może pomóc rodzicom, w innych zaś – to rodzice są bardziej kompetentni i doświadczeni. Taka otwartość spowoduje, że jakiekolwiek kłamstwa, tajemnice czy przemilczenia staną się niepotrzebne i przykładowo, zamiast tłumaczyć swoje złe samopoczucie migreną, będziemy mogły wprost powiedzieć dziecku, że to menopauza.

Czy w takim klimacie wzajemnego zaufania i przyjaźni jakakolwiek tematyka może być trudna do poruszenia? Zauważmy, że nawet jeśli dziecko samo nie zdecyduje się zapytać o dręczące je wątpliwości czy poprosić o wskazówkę w intymnych kwestiach, wspomniane wyżej sytuacje sprzyjają samodzielnemu podjęciu tematu. Ze swobodnej rozmowy na temat problemów znajomej, znacznie łatwiej jest przecież zejść na tematy osobiste, dotyczące nas samych. W takiej rozmowie pytanie o osobistą opinię, dotychczasowe doświadczenia bądź najbliższe plany dziecka zabrzmi znacznie bardziej naturalnie, niż poprzedzone grobowym: Musimy porozmawiać.

 

fot. eflon


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry