Jak ćwiczyć z dzieckiem koncentrację? (cz.2)

autor: Kinga Lenart - pedagog, nauczyciel przyrody w Międzynarodowej Szkole Argonaut w Warszawie | 31.03.2015
Przewlekle chore dziecko

Dziecko nie przepisuje zadań z tablicy, zapomina poleceń nauczyciela, ciągle przerywa ledwie zaczętą pracę. Znasz to? Twoje dziecko prawdopodobnie ma problemy z koncentracją. Pomogą procedury i żelazna konsekwencja.

Ćwicz w szkole…

Już na etapie porannego wyjścia do szkoły możemy oszczędzić dziecku wielu rozpraszających je bodźców. Jeżeli zabiera ze sobą zabawkę, to tylko jedną. Drogie zabawki, ale też przybory szkolne czy ubranie, są zupełnie zbędne. W pośpiechu, hałasie i zbiorowisku rówieśników, rozkojarzone dziecko potrafi zgubić własną głowę, a co dopiero coś, co trzyma w ręku. I przykładowo: chociaż rękawiczki wiszące na sznurku przewleczonym przez rękawy to trochę przedszkolny sposób, pozwoli jednak uniknąć rodzicowi poirytowania zgubieniem przez ukochaną pociechę piątej pary w miesiącu.

Poprosimy nauczyciela, by dopilnował, aby na ławce zawsze leżał tylko zeszyt lub ćwiczenia oraz niezbędne przybory szkolne. Wszystko inne powinno być schowane w plecaku, by nie rozpraszało uwagi dziecka. Uzgodnijmy z nauczycielem, by ten, mając na uwadze problemy dziecka, zapisywał w założonym zeszycie korespondencji pracę domową lub inne ważne informacje organizacyjne (wycieczki, zbiórki, konkursy itd.).

…i w domu

Zaangażowania i ścisłego przestrzegania zasad wymaga również wspólna praca w domu. Podczas odrabiania lekcji w otoczeniu dziecka panować powinna cisza, pomieszczenie być wywietrzone, okna zamknięte i zasłonięte (dźwięki i obrazy zza okna są potwornie rozpraszające). Biurko, przy którym odrabiane są lekcje, ma być puste i czyste. Do lekcji dziecko zasiadać ma najedzone, napite, po zrobionym siku (żeby nie wstawać i nie biec do toalety po minucie od rozpoczęcia lekcji). Na biurku znajdować może się tylko ten zeszyt/ćwiczenia, w którym odrabiane jest zadanie oraz przybory potrzebne do jego wykonania. Wszystko inne ma być schowane i znajdować się poza zasięgiem wzroku dziecka.

Jak ćwiczyć koncentrację?

Pracując z dzieckiem, czytajmy razem polecenia i upewniajmy się, że dziecko je zrozumiało. Po każdym zrobionym zadaniu należy się pochwała! Co ok. 20 -30 minut należy zrobić pięciominutową przerwę na kilka przysiadów, podskoków, skłonów, okrążeń wokół stołu, napicie się, wizytę w toalecie i krótkie przewietrzenie pomieszczenia. Po zakończeniu pracy dziecko powinno też samodzielnie się spakować na kolejny dzień, korzystając jednak z listy kolejnych czynności, np. najpierw wyjmujemy wszystko z plecaka, potem sprawdzamy plan na jutro, pakujemy książki i zeszyty, temperujemy kredki i ołówki itd.

Domowe życie to jednak nie tylko odrabianie lekcji. W codziennym funkcjonowaniu dzieci z problemami ogarnięcia otaczającej ich rzeczywistości, pomocne będą żartobliwe obrazki, tekściki-przypominajki – np. nad blatem w kuchni lub zlewem: „my naczynia same nie lewitujemy do zmywarki”, nad toaletą: „spłucz mnie, proszę, bo będę brzydko pachnieć”, nad łóżkiem: „uwielbiam być pościelone” itd. Niby drobiazgi, ale bujającemu w obłokach młodemu człowiekowi pozwoli złapać kontakt z ziemią na tyle, że zapamięta i nauczy się odruchowo wykonywać pożądane przez rodzica czynności.

Chwalmy i nagradzajmy!

Uwaga: roztargnione dzieci odbierają na co dzień tak dużo komunikatów z otoczenia, że czegoś nie zrobiły lub o czymś zapomniały, że grozi im popadnięcie w niską samoocenę. Dlatego wymagajmy, ale też nagradzajmy je i chwalmy! Ale chwalić też trzeba potrafić. Pochwały nie mogą być ogólne, niewiele mówiące. Chwalimy za konkretne zachowania. „O! Widzę, ze pościeliłeś łóżko. Brawo! To się nazywa porządek!”; „Krzysiu! Widzę, że pamiętałeś o zapisaniu całej pracy domowej. Super! To jest świetna organizacja pracy!”. Kierujmy zatem uwagę to, co chcemy osiągnąć, a nie na to, co wolelibyśmy wyeliminować.

Specjaliści twierdzą, że dziecko powinno odbierać przynajmniej 10 pochwał dziennie od każdego rodzica.

Podobnie jak chwalenie, motywujące jest również nagradzanie. Ustalmy z dzieckiem listę nagród, które będzie otrzymywało za pamiętanie o drobiazgach, albo za samodzielnie i sprawnie odrobioną pracę domową. Najlepiej wydawajmy takie mini nagrody codziennie, a kiedy dziecko się już przyzwyczai, można zaproponować zmianę systemu na jedną większą nagrodę tygodniowo.

Na koniec… cóż. Nie łudźmy się, że roztargnione dziecko nagle zmieni się doskonale zaprogramowanego robota. Przed wami, drodzy Rodzicie, wiele pracy, cieszcie się zatem z każdego, nawet najmniejszego sukcesu!

 

Kinga Lenart

nauczyciel przyrody w Międzynarodowej Szkole Argonaut w Warszawie

www.argonaut.edu.pl


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry