Fetyszyzm – normalne czy nie?

autor: Agata Cygan - Kukla | 21.03.2016

Fetyszyzm – niejeden ma obiekt

Ogólnie rzecz biorąc, każdy przedmiot może stać się dla człowieka fetyszem, czyli obiektem niezbędnym do osiągnięcia satysfakcji seksualnej – część ciała (np. ramię!), garderoby (np. rajstopy!) czy chociażby wyposażenia mieszkania (np. kubek!)

Spotkać się możemy m.in. z takimi zjawiskami jak (uwaga, niektóre przypadki są dość drastyczne!): ozolagnia – fetyszem są zapachy partnera, sthenolagnia – wyrzeźbione mięśnie, endytofilia – ubrania partnera, heterochromofilia – odmienny kolor skóry, altokacifilia – wysokie obcasy, pigmalionizm – zdjęcia, rzeźby, obrazy, dendrofilia – drzewa, retifiżm – buty i rekwizyty ze skóry, akrotomofilia − okaleczone lub zdeformowane ciało partnera, apotemnofilia − własne okaleczone ciało, nekrofilia – ciało osoby zmarłej, grawiditofilia − brzuch ciężarnej kobiety, podofilia − stopy, pubefilia – włosy łonowe, mizofilia – brud, koprofilia – kał czy urofilia – mocz.

W automonoseksualizmie fetyszem jest z kolei własne ciało, ucharakteryzowane na ciało kobiety. Co ciekawe, bodźcem seksualnym może być także sytuacja czy warunki, towarzyszące zbliżeniu. W tym kontekście wymienia się m.in. takie zjawiska jak: agorafilia − bodźcem są miejsca publiczne czy autonepiofilia – do osiągnięcia seksualnej satysfakcji konieczne jest odgrywanie ról z okresu niemowlęcego.

Normalne czy nie?

Fetyszyzm to niewątpliwie zaburzenie orientacji seksualnej, ponieważ cierpiący na niego człowiek osiąga zaspokojenie płciowe w nieprawidłowy sposób. Ten naturalny – zwykły stosunek, nie daje mu żadnej satysfakcji. Można stwierdzić, że osoba ta niejako przenosi pożądanie seksualne na części ciała lub przedmioty, zamiast lokalizować je w partnerze seksualnym. Fetysz symbolizuje mu niejako partnera – stanowi nie tylko wystarczający, co niezbędny jego ekwiwalent.

fetyszyzm2

Wprawdzie fetyszyzm zalicza się do kategorii zaburzeń preferencji seksualnych, ale warto zauważyć, że w sytuacji, gdy wspomniany przedmiot jest tylko dodatkiem, mającym zwiększyć satysfakcję seksualną, a nie obiektem głównym, wówczas nie mamy do czynienia z dysfunkcją.

Jeśli posiadanie przez kobietę czarnej bielizny jest dla mężczyzny warunkiem koniecznym osiągnięcia nie tylko satysfakcji, ale też sprawności seksualnej – mamy do czynienia z fetyszem.

Jeśli jednak taka bielizna jest po prostu przez mężczyznę szczególnie pożądana i poprawia jego doznania, bez niej jednak stosunek także daje mu satysfakcję – nie jest to zaburzenie, tylko zwyczajna preferencja.

Sprawdź: Komputer dobierze ci stanik! Koniec ery brafitterek!

Każdy mężczyzna jest fetyszystą?

Co więcej, można podejrzewać, że takie drobne „fetysze” ma wiele osób, a istnieją wręcz głosy, że w przypadku płci męskiej – ma je każdy! Może to być przecież duży/mały biust partnerki, upodobanie do kochania się z kobietą, która ma na sobie stanik/koronki czy też szczególne podniecenie w sytuacji stresowej (ryzyko, że ktoś może nas nakryć).

Niestety, jak można zauważyć, granice między normą a patologią w przypadku tego zjawiska wydają się niezwykle trudne do ustalenia. Bo przecież rzeczy i czynności, uznawane za podniecające, otrzymały to zaszczytne miano tylko i wyłącznie na bazie umowy społecznej! W powszechnym mniemaniu, za podniecające uchodzą lateksowe pończochy, ale wełniane rajstopy – już niekoniecznie. A w czymże ta wełna ustępuje lateksowi?!

Za podniecające uważa się to, co podnieca większość

Niestety, nawet takie „delikatne”, nieszkodliwe z pozoru fetysze, jak wspomniana wyżej bielizna czy stres, mogą przestać być akceptowane przez partnera/partnerkę seksualną. I w takiej sytuacji już one zaczynają stanowić problem. Bo nie będziesz przecież dzień w dzień kłaść się do łóżka w szpilkach czy ciasnym staniku, a i on – z czasem może mieć dość kochania się na balkonie. Trwanie w związku, w którym jesteś tylko dodatkiem do koronki, może być naprawdę mało satysfakcjonujące, a i winda – jeśli staje się koniecznym elementem każdego zbliżenia, raczej nie zaprowadzi was do nieba.

Fetyszyzm – czy to się leczy?

W takiej sytuacji najskuteczniejsza (i niezbędna!) okazuje się być wizyta u seksuologa, a w razie potrzeby – psychoterapia, czasami przy wsparciu środków farmakologicznych. Wprawdzie większość seksuologów uważa, że fetyszyzm jest niezwykle trudny w leczeniu, ponieważ jest to zaburzenie głęboko zakorzenione w ludzkiej psychice, warto podjąć próbę sprowadzenia swojej seksualności na właściwe tory.

Specjaliści tłumaczą bowiem, że czasami rozwiązanie bywa naprawdę proste – wystarczy rozwinięcie wyobraźni, które sprawi, że prawdziwa winda nie będzie już potrzebna do odbycia stosunku (treningi wizualizacyjne). Ostatecznym celem terapii jest reorientacja reakcji seksualnych pacjenta – nauczenie go reagowania i odpowiadania na bodźce i sytuacje, które do tej pory wydawały mu się seksualnie nieatrakcyjne. I wówczas może się okazać, że ciało w koronce jest równie atrakcyjne co sama koronka, a z czasem – i to pozbawione koronki zacznie budzić pożądanie.

Sprawdź: Co odbiera ochotę na seks

 

fot. główne: Oscar Keys, Unsplash


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry