Czy da się wychować bez antybiotyków?

autor: Agata Cygan - Kukla | 10.08.2015

Antybiotyk to lek podawany w tzw. ostateczności. Jego zaaplikowanie jest uzasadnione tylko i wyłącznie w sytuacji, kiedy nie ma innej drogi po zdrowie, bo wszelkie dostępne środki zostały już wyczerpane. Pytanie, czy można z niej zrezygnować…?

Mimo tego, że ich zaletą jest błyskawiczna walką z chorobą o podłożu bakteryjnym lub grzybiczym, mają wady, które trudno przeoczyć. Niszcząc chorobotwórcze bakterie, antybiotyk przy okazji pozbywa się tych przyjaznych, które dbają o utrzymanie w równowadze flory bakteryjnej i zapewniają odporność organizmu.

Ich zniszczenie przyczynia się do ogólnego rozregulowania wielu funkcji życiowych dziecięcego organizmu, a odbudowa zdziesiątkowanej flory bakteryjnej może potrwać wiele tygodni. Zanim to nastąpi, wycieńczony chorobą organizm jest niezwykle podatny na wnikanie kolejnych bakterii.

Poza tym, antybiotyki mogą wywoływać szereg innych, tymczasowych skutków ubocznych, jak chociażby ból brzucha, biegunki, wzdęcia, wysypka, obrzęk twarzy i języka, senność, rozdrażnienie, duszności. To m.in. te argumenty podnoszą rodzice, którzy decydują się zrezygnować z antybiotykoterapii. O czym w takiej sytuacji powinni pamiętać?

Bez antybiotyków

Jeśli rodzice decydują się na rezygnację z antybiotyków powinni w pierwszej kolejności pamiętać, że taka decyzja musi być podjęta – jeszcze zanim nastąpi choroba. Więcej nawet – zanim dziecko, które chcieliby otoczyć tą szczególną ochroną – przyjdzie na świat.

Rodzice, zakładający z góry odrzucenie antybiotyków muszą zdobić wszystko, by nie doprowadzić do stanu, kiedy ich podanie okaże się konieczne

I co ciekawe, dbać o to powinni już na etapie ciąży! Ciąża taka powinna być jak najbardziej naturalna – przyszła matka powinna prowadzić zdrowy tryb życia i stosować zdrową dietę, unikać wszelkich stresów i nerwów. Rodzice muszą być też pewni swojej wiedzy na temat zdrowia, zdrowej diety, odpowiedniego stylu życia, a także wszelkich mechanizmów i reakcji organizmu swojego dziecka, pracy i kształtowania się jego układu immunologicznego oraz sposobów wzmacniania i hartowania odporności. Niektórzy rodzice decydują się nawet na pozostawanie pod stałą opieką lekarza naturopaty.

antybiotykoterapia

A jednak infekcja

Pytanie, czy takie postępowanie daje gwarancję, że dziecko nie złapie infekcji, która będzie wymagała podania antybiotyków? Niestety nie. Co więc w sytuacji, kiedy maluch zachoruje, a lekarz zasugeruje wdrożenie antybiotykoterapii?

Rodzice w żadnym wypadku nie powinni działać na własną rękę, a przepisanej przez pediatrę recepty chować do kieszeni

Powinni jasno i wyraźnie poinformować go o swoim podejściu oraz zapoznać z zasadami, według których wychowują swoje dziecko – jego diecie, stylu życia, mechanizmach wzmacniania odporności. Teoretycznie, zahartowany odpowiednio organizm dziecka powinien sobie poradzić z infekcją samodzielnie – przy pomocy zdrowej, lekkiej diety, odpoczynku, spokoju oraz naturalnych środków.

Niestety, to tylko teoria, a decyzję o tym, czy sprawdzać ją w praktyce na swoim dziecku – muszą każdorazowo podjąć sami rodzice. To, że układ odpornościowy był hartowany nie oznacza przecież, że osiągnął już odpowiednie oręże do samodzielnej walki z chorobą. Zanim zdecydujemy się na ten radykalny krok, pamiętajmy, że wspomnianym skutkom ubocznym można zaradzić, a co więcej –można ich uniknąć, stosując odpowiednie leki osłonowe, które mają na celu uzupełnić braki dobrych bakterii i wesprzeć osłabioną odporność.

Sprawdź: Antybiotyki – prawdy i mity. Poznaj je wszystkie!


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry