Brak orgazmu – co to oznacza?

autor: Agata Cygan-Kukla | 08.12.2014

Dlaczego uprawiamy seks?

Trudno o bardziej absurdalne pytanie, prawda? Powodów jest tak wiele, że nawet nie sposób ich tutaj wymienić. Seks wzmacnia relacje między parterami, daje poczucie bezpieczeństwa, akceptacji i bliskości. Pozwala na wyrażenie uczuć i emocji względem ukochanej osoby, zaspokojenie własnego pożądania, a także innych potrzeb – akceptacji, zrozumienia, satysfakcji.

Schodząc na ziemię – daje możliwość przekazania życia i przedłużenia tym samym naszego gatunku, a także – co bardzo cieszy kobiety – spalenie co nieco kalorii bez zbędnych wyrzeczeń. Seks pobudza krążenie, wzmacnia serce, zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób nowotworowych. Regularne kontakty seksualne sprzyjają prawidłowemu stanowi narządów płciowych, zmniejszają ryzyko obkurczenia i ścienienia ścianek pochwy, pomagają utrzymać właściwe pH, a wskutek tego – chronią przed suchością pochwy.

Naukowcy do chwili obecnej wyróżnili 237 powodów, dla których decydujemy się na współżycie, dlatego też wskazanie wszystkich możliwych pobudek przekracza ramy niniejszego tekstu. Jest jednak przyczyna, której z pewnością brakuje wam w powyższym zestawieniu szczególnie – seks sprawia nam po prostu – nieziemską przyjemność. No właśnie, czy na pewno każdemu współżycie pozwala oderwać się od ziemi i „odlecieć”? Co w sytuacji kiedy nastrój w sypialni burzy nam brak orgazmu?

Orgazm – obowiązkowy finał?

Orgazmem nazywamy moment najsilniejszego podniecenia seksualnego i najgłębszego uczucia rozkoszy. Towarzyszy mu kilka typowych reakcji organizmu, jak skurcze pochwy, dna macicy i zwieracza odbytu – u kobiety, zaś u mężczyzny – wytrysk nasienia i skurcz moszny. U obydwojga dochodzi w tym czasie do gwałtownego pobudzenia aktywności układu współczulnego, wzrostu ciśnienia krwi, przyspieszenia akcji serca i wzrostu napięcia mięśni. Równocześnie pojawiają się takie reakcje emocjonalne, jak poczucie zaspokojenia seksualnego, odprężenia, spełnienia i satysfakcji.

Dla wielu par orgazm jest obowiązkowym punktem w programie łóżkowych zadań.

Bo o ile nie dla wszystkich jest najważniejszym celem stosunku, dla większości jest po prostu – znakiem jego zakończenia. I nic w tym dziwnego. W końcu mało kto z nas stawia przed sobą deser tylko po to, by na niego popatrzeć i w ostatniej chwili, przed skosztowaniem – schować do lodówki. Orgazm rozładowuje napięcie i nagromadzone emocje, odpręża i przynosi poczucie upragnionej ulgi. Oczywiście nie należy go traktować jako mety, do której trzeba dobiec za każdym razem. Warto jednak od czasu do czasu opaść z wyczerpania właśnie za wyznaczoną linią.

Gdy orgazm nie przychodzi

Anorgazmią nazywamy dysfunkcję seksualną, polegającą na zaburzeniach w występowaniu orgazmu. Do szczytowania nie dochodzi mimo występowania innych, typowych dla podniecenia seksualnego objawów, a kontakt seksualny przebiega prawidłowo pod kątem czasu trwania i rodzajów pobudzenia. Zaburzenie to może mieć kilka postaci. Anorgazmia pierwotna to sytuacja, w której kobieta nigdy nie doświadczyła orgazmu, zaś o anorgazmii wtórnej mówimy wtedy, kiedy orgazm pojawiał się w przeszłości, ale nie występuje obecnie. Anorgazmia może mieć charakter ogólny – wówczas brak orgazmu nie jest uzależniony od osoby partnera i rodzaju pobudzania lub sytuacyjny – brak orgazmu ograniczony jest do określonych sytuacji (np. wyłącznie w wyniku autostymulacji, nigdy w wyniku współżycia).

Dla kobiet (zaburzenie – co warto podkreślić – zdecydowanie częściej dotyka panie), którym nie udaje się osiągnąć orgazmu, seks nie daje wystarczającej satysfakcji i spełnienia. Czują, że tracą coś bardzo ważnego. Co więcej, obwiniają siebie o to, że przez ich dysfunkcję cierpi parter, któremu nigdy nie udaje się w pełni zaspokoić swojej ukochanej.

W końcu – nie ma co ukrywać – dla wielu mężczyzn orgazm kobiety to wyznacznik tego, czy oni sami są bohaterami w sypialni. Kobiety te postrzegają swoje ciało jako przeszkodę do szczęścia i spełnienia – tak swojego, jak i partnera. Brak akceptacji samej siebie tylko potęguje problem, bo uniemożliwia czerpanie jakiejkolwiek przyjemności ze zbliżeń. Spada poczucie własnej wartości, obniża się pewność siebie i – koło się domyka.

Anorgazmia

Osiągnąć szczyt

Czy fakt, że tuż przed samym szczytem z powrotem staczamy się w dół oznacza, że powinnyśmy zaprzestać wspinaczki? Absolutnie nie! Anorgazmia to problem, który można wyleczyć. Wśród diagnozowanych u kobiet przypadków największy odsetek stanowi anorgazmia wtórna. To niestety ta gorsza postać zaburzenia i to wcale nie ze względu na fakt, że kobieta, która nigdy orgazmu nie przeżyła, nie wie co traci, a więc łatwiej jej się ze schorzeniem pogodzić. Anorgazmia wtórna jest po prostu bardziej skomplikowana w leczeniu.

Często bywa tak, że kobiety, które nigdy nie zaznały przyjemności szczytowania, po prostu nie wiedzą, jak się właściwie stymulować. Dlatego właśnie w przypadku anorgazmii pierwotnej często zaleca się kobietom nauczenie się samodzielnego pobudzania własnego ciała. Wyposaża się je w różnego rodzaju fachowe materiały: lektury, publikacje, filmy edukacyjne i – jak pokazują szacunki – terapia w 90 proc. kończy się sukcesem. Kolejnym krokiem w takim wypadku jest już tylko przeniesienie zdobytej wiedzy i umiejętności na partnera.

Anorgazmia wtórna często miewa podłoże nerwicowe. W wielu przypadkach bywa tak, że za brak seksualnej satysfakcji odpowiadają problemy w związku – z komunikacją, wzajemnym zrozumieniem, akceptacją. Dlatego pierwszym krokiem do rozpoczęcia terapii jest uświadomienie sobie przez partnerów (bo terapię muszą podjąć wspólnie), ich własnego stosunku do życia seksualnego. Tego, czy zbliżenia sprawiają im radość, czy dążą do nich w równym stopniu, czy któreś z nich nie czuje się we wzajemnej relacji lekceważone, czy jego potrzeby są w równym stopniu zaspokajane. Jeśli chodzi o przyczyny o podłożu psychicznym, mogą to być także traumatyczne przeżycia seksualne w dzieciństwie oraz szeroko pojęte stany lękowe, które towarzyszą współżyciu, jak lęk przed ciążą czy brak wystarczającej intymności.

Orgazm – warto o niego walczyć!

Zdarza się jednak i tak, że podłoże problemu leży gdzie indziej – w towarzyszących mu chorobach, zaburzeniach hormonalnych lub neurologicznych, przebytych urazach, zabiegach, wadach wrodzonych lub nabytych narządu rodnego, przyjmowanych stale lekach czy używkach. Wśród czynników somatycznych, które mogą być przyczyną anorgazmii, wyróżnia się m.in.: dysfunkcje tarczycy, hiperprolaktynemię, uszkodzenie nerwu sromowego, urazy rdzenia kręgowego, stany zapalne w obrębie narządu moczowo-płciowego, zmiany poporodowe itp. Wówczas konieczne są dokładne badania diagnostyczne z zastosowaniem aparatury pomiarowej.

Leczenie farmakologiczne zasadza się na stosowaniu hormonów oraz leków wspomagających uwalnianie niektórych neuroprzekaźników, działających na struktury mózgu oraz receptory i nerwy obwodowe w sferach erogennych. Wdrażane są także metody treningowe.

Anorgazmię warto leczyć nie tylko dlatego, że każda z nas ma prawo do osiągania pełnej seksualnej satysfakcji i spełnienia.

Także z uwagi na możliwe konsekwencje tego stanu: zarówno psychiczne – fru­stra­cja z po­wo­du łóż­ko­wych nie­po­wo­dzeń, jak i somatyczne – długotrwałe przekrwienie w okolicach narządów miednicy mniejszej prowadzi do przerostu w mięśniowej części szyjki macicy, a także przerostów tkanki łącznej przymacicza. Orgazm to coś, do czego mamy prawo i jeśli z jakichś powodów nie udaje nam się go osiągnąć, walczmy o jego wyegzekwowanie – dla własnego zdrowia!


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry