Blogerzy o podróżach z dzieckiem: „Podróżowanie to najlepsza szkoła”

autor: Mary w plecaku: http://marywplecaku.blogspot.com | 07.06.2016

Z Sonią, autorką bloga „Mary w plecaku”, rozmawiałyśmy o tym, jakich miejsc lepiej nie odwiedzać z dziećmi, żelaznych zasadach pakowania i sposobach na nudę w podróży.

Na początku była ich dwójka: Sonia i Marcin. Podróżowali od zawsze. Kiedy w ich życiu pojawiła się Marysia, ani na moment nie zawahali się przed kolejną podróżą. Tą niezwykłą trójkę łączy nie tylko miłość, ale też wspólna pasja. Oni po prostu kochają zwiedzać świat i nie wyobrażają sobie innego sposobu na życie.

Himalaje, Nepal, Jordania, Gwatemala… to tylko niektóre z celów Waszych podróży. Jak zmienia się planowanie wycieczek, kiedy oprócz dorosłych w wyprawie bierze udział dziecko?

Zabranie ze sobą dziecka zmienia podróż. Nie jest lepiej, gorzej, czy trudniej — to po prostu jest inna podróż. Zupełnie jak w życiu, kiedy pojawia się w nim potomek. Jesteśmy szczęśliwi, ale już czym innym się upajamy. Niewątpliwie zmienia się tempo podróżowania. Jeśli chcemy się cieszyć podróżą musimy zwolnić. Dziecko tego wymaga, a jako pełnoprawny członek ekipy ma swój głos i trzeba go uszanować. Zmieniają się kwestie logistyczne. Pojawia się dodatkowy bagaż, wózek, nosidło. Ktoś na pewno zostanie nim obciążony i to trzeba przemyśleć.

Szukając miejsc do spania czy jedzenia, wybieramy te bardziej zielone, wyciszone, z przestrzenią do zabawy. Szukając towarzystwa, wybieramy to, w którym znalazłoby się również towarzystwo dla naszych dzieci. Te rzeczy dzieją się niemal podświadomie. Dopiero po chwili zastanowienia przychodzi refleksja, że kiedyś zrobilibyśmy to inaczej. Planowanie podróży w naturalny sposób będzie się zmieniać wraz z dorastaniem naszych dzieci. Ze kilkulatkami możemy więcej, a one same mają inne potrzeby. Marysia ma już niemal 7 lat i coraz częściej sama mówi, dokąd chciałaby pojechać.

Blogerzy o podróżach z dzieckiem1

Zmieniliście kiedyś plany podróży ze względu na dziecko?

Nigdy nie zdarzyło się, abyśmy zmienili cel podróży z powodu Marysi. Jednak często weryfikujemy i zmieniamy sposób działania – w Himalajach zamiast dojść do bazy pod Annapurną (5400 m n.p.m.) doszliśmy tylko do Ghandruka (2200 m n.p.m), na wulkan Ijen nie wchodziliśmy nocą tylko w ciągu dnia. Ale zrobiliśmy to z Marysią. Generalnie plan podróży traktujemy jako pewien zarys i zawsze przyjmujemy jego zmianę. Tak było i wcześniej, ale wydaje mi się, że podróżując z dzieckiem tym bardziej trzeba być otwartym na to, co dzieje się w drodze.

Rodziców ze zdrowym rozsądkiem zazwyczaj przerażają podróże z małymi dziećmi: zmiana klimatu, choroby, zupełnie inna kuchnia. Jest się czego bać?

Wszystkie strachy to są nasze własne obawy. Boimy się zjeść owoce z bazaru, kupić jedzenie na ulicznym straganie, panikujemy na widok komara, obawiamy się, że będzie nam za gorąco, za wilgotno. To wszystko przez nasze uprzedzenia, wyczytane i wysłuchane od innych. Dzieci ich nie mają i cudownie się aklimatyzują. To czego tak naprawdę potrzebują to naszego wsparcia i bycia obok.

Jednak, kiedy my ciągle się boimy i drżymy na każdym kroku, dziecko to czuje i to mu się udziela. Dajmy maluchom próbować nowego, nie uprzedzajmy ich. Coś, co nie służy nam, wcale nie musi przeszkadzać naszym dzieciom. Choroby czy wypadki grożą w podróży nam w takim samym stopniu, jak w miejscu zamieszkania. Zapobiegać im należy też w taki sam sposób, jak robimy to w domu.

Jakich kierunków podróży nie polecacie rodzicom z małymi dziećmi?

Należy omijać miejsca, w których istnieje zagrożenie dla życia i zdrowia. Pominęlibyśmy je również, podróżując sami. To kwestia zdrowego rozsądku, nie towarzystwa dziecka. Przed wyjazdem warto poświęcić czas na zrobienie wywiadu i dobre poznanie celu swojej podróży. Najwięcej kosztuje głupota, a wiedza nie jest droga. W obecnych czasach duża część świata stoi otworem. Zagrożenie chorobami jest coraz mniejsze, a dostępność leków i poziom służby zdrowia są coraz wyższe.

Dwie rzeczy, w które należy się zaopatrzyć to ubezpieczenie oraz zdrowy rozsądek. Nie jedźcie tam, gdzie sami będziecie się czuć niekomfortowo. Nie lubicie chłodów to nie jedźcie na Islandię, źle Wam podczas upałów to nie jedźcie do Tajlandii w maju, boicie się wielkich fal, nie wybierajcie plaż na Sri Lance. Gdy Wam będzie źle, dziecko też nie będzie szczęśliwe.

Blogerzy o podróżach z dzieckiem3

Dalekie wycieczki to długie podróże. Nie uwierzę, jak powiecie, że nigdy nie usłyszeliście „Mamo, nudzi mi się, kiedy będziemy”? Jaki jest sprawdzony sposób na nudę w podróży?

Poświęcenie dziecku uwagi, jak zawsze i wszędzie, nie tylko w podróży. Przydaje się podręczny zestaw zabawek. Zawsze przykładamy się do jego pakowania. Jest podróżny miś, kilka drobnych zabawek, ale przede wszystkim mały kubełek ciastoliny, kredki, notesik, wyklejanki. Marysia uwielbia manualne zabawy, mogą ją zająć na długie godziny.

W głowie trzeba mieć zestaw zabaw w słówka i z wykorzystaniem dłoni, bo nie zawsze są warunki do rysowania. Na lotniskach lub dworcach lubimy kupować gazety i książeczki dla dzieci. Potrafią zająć na długo, nawet w obcym języku. Marysia jest jedynaczką, ale najlepsze na nudę jest po prostu towarzystwo. Jeśli nie ma rodzeństwa, rodzice muszą przejąć pałeczkę.

A jaki środek transportu jest najlepszy dla dziecka?

Taki, który pozwoli jak najszybciej dostać się do celu, w którym jest wygodnie i można się czymś zająć, w którym sami decydujemy, kiedy przerwa na siku, na jedzenie i kiedy koniec drogi. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo trudno znaleźć taki, który zaspokoi wszystkie te potrzeby. Trzeba rozważyć plusy i minusy zależnie od tego, jak lubimy podróżować, dokąd jedziemy, ile mamy czasu i jaki jest budżet podróży.

Cel wybrany, środek transportu też, pora na pakowanie. Co musimy ze sobą zabrać, jeśli w podróż wybieramy się z małym dzieckiem?

Nie jesteśmy fanami podróżnych gadżetów typu przenośny nocniczek, rozkładana wanienka, dmuchane łóżeczko. Teraz jest mnóstwo takich „cudownych” i „niezbędnych” rozwiązań. Nigdy ich nie stosowaliśmy. Cenniejsze jest dla nas optymalne spakowanie się, by bagaż był jak najmniejszym obciążeniem. Zabieramy to, co nie będzie dostępne na miejscu. Wbrew pozorom takie pakowanie się jest sztuką i sami długo się tego uczyliśmy. Bardzo trudno wyzbyć się pewnych przyzwyczajeń.

Blogerzy o podróżach z dzieckiem

To jakie są żelazne zasady pakowania?

Mamy dwie zasady. Nie pakujemy tego, co możemy nabyć na miejscu, a obecnie praktycznie wszystko można kupić wszędzie. Cud globalizacji. Nie trzeba brać zapasu past do zębów, w Nepalu kupimy identyczną. To samo dotyczy pieluszek i mleka w proszku. Oczywiście są wyjątki, po prostu trzeba zrobić rozpoznanie przed wyjazdem. Gadżety są zbędne. Dziecko będzie miało o wiele większą frajdę, kiedy wykąpie się w misce, pobiega z gołą pupą, a przewijak będzie na zielonej trawce.

W Waszej walizce na pewno ląduje apteczka pierwszej pomocy. Jak odpowiednio zadbać o zdrowie malucha podczas wakacji?

Po pierwsze woda utleniona w żelu i dużo plastrów dla świętego spokoju. Marysia uwielbia się nimi obklejać przy najmniejszym zadrapaniu. Witamina C, coś na zwiększenie odporności przy przeziębieniu, krople do nosa. W tropikalnych klimatach przeziębienie to częsta przypadłość, ze względu na skoki temperatury — upał na zewnątrz i przeraźliwy chłód w klimatyzowanych wnętrzach np. w autobusie, taksówce, sklepie. Coś na zbijanie gorączki, kiedy się pojawi. Fenistil na swędzące ukąszenia. Aphtin na problem paluchów w ustach. Zawsze też mamy ze sobą antybiotyk. Tak na wszelki wypadek, gdyby potrzebna była szybka reakcja.

Szybka reakcja w obcym kraju jest chyba trudna?

W Azji czy Ameryce Południowej antybiotyki są powszechnie i bez recepty dostępne w aptekach, trzeba tylko wiedzieć, czego potrzebujemy. Najlepiej znać składnik aktywny, bo leki w różnych częściach świata mają swoje lokalne odpowiedniki. Dostępni są oczywiście także lekarze. Zdarzyło nam się tylko raz, że nie było lekarza, bo ten jedyny działający na wyspie był akurat na urlopie. Krótka rozmowa z właścicielem hotelu i znaleźliśmy innego urlopującego się lekarza, który mieszkał w pokoju obok nas. Korzystając z ubezpieczenia, korzystamy z prywatnej służby medycznej, która często stoi na wysokim poziomie. Niemniej temat zdrowia i dostępności lekarza jest jednym w tych, które należy sprawdzić przed wyjazdem.

Blogerzy o podróżach z dzieckiem

W trakcie podróży spotykacie ludzi z różnych zakątków świata. Jak obcokrajowcy reagują na fakt, że podróżujecie z małym dzieckiem?

Podróżowanie z dziećmi jest coraz bardziej popularne i często w drodze spotykamy całe rodziny. I nie mam na myśli stacjonarnych wczasów, ale objazdowe podróże, organizowane na własną rękę. Bywają konkretne miejsca, w które rzadziej zabiera się dzieci i wtedy widok Marysi wywołuje zdumienie, np. podczas trekkingu w Himalajach lub wędrówki na wulkany w Indonezji. Zawsze są to niezwykle pozytywne reakcje, a obecność Marysi raczej pomaga nam zyskać przychylność mieszkańców i innych turystów. Dzięki niej często udaje nam się dostać gdzieś sprawniej, zdobyć coś szybciej, zgarnąć lepsze kąski. Jak najbardziej korzystamy z takich możliwości.

A jak dziecko korzysta z dalekich podróży?

Każda podróż, nie tylko daleka uczy życia i świata. Pokazuje, jaki jest wielki, różnorodny i zadziwiający. Jak różni mogą być ludzie – mogą inaczej wyglądać, dziwnie mówić, co innego jeść, zaskakująco się ubierać. I ta różnorodność jest zupełnie normalna i naturalna. To jest chyba najpiękniejsze. Podróże uczą też odwagi, otwartości i obycia. Podróżowanie to najlepsza szkoła. Zwłaszcza, gdy rodzice będą umiejętnie uzupełniać wiedzę dziecka.

Co daje rodzicom podróżowanie ze swoimi pociechami?

Mogą na nie patrzeć wtedy, kiedy te chłoną świat i życie. Pozwalają im zauważać niuanse, które umykają gdzieś w przedszkolu lub szkole. Mogą patrzeć, jak ich dziecko dojrzewa i staje się mądrzejsze. Cudowne doświadczenie!

Mary w plecaku: http://marywplecaku.blogspot.com


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry