Bez focha i cichych dni – komunikacja w związku

autor: Agata Cygan | 18.03.2014

Foch – to nasza broń kobieca

Zdaniem większości kobiet tzw. foch, czyli milczenie bądź obraza bez jasno określonego powodu, to najefektywniejszy sposób komunikowania się z mężczyzną – zwrócenia na siebie jego uwagi, skłonienia go do przemyśleń, wywołania poczucia winy i wymuszenia określonych zachowań.

To wyjątkowo wyrafinowana forma agresji, której największym atutem jest – nieprzedwidywalność. Mężczyzna nigdy nie wie, jakie słowa są w stanie sytuację załagodzić, a które co najwyżej – spowodują eskalację złości.

Tymczasem – choć mało która z nas zdaje sobie z tego sprawę – foch to broń obosieczna. Stosując go wyrażamy przekonanie, że facet sam powinien się domyślić naszych potrzeb. Wiedząc jednocześnie, że mało któremu się to udaje! Tym samym skazujemy swoje potrzeby na niezaspokojenie i nie dajemy sobie prawa do ich realizacji.

Co więcej, zbyt częste stosowanie tego rodzaju narzędzia może zupełnie wypatrzyć jeden z jego zasadniczych celów. Obrażając się, chcemy bowiem grać niedostępne, samodzielne, takie, które dadzą sobie radę bez faceta. Tymczasem, w oczach mężczyzny jesteśmy wówczas jak niezadowolone księżniczki. Przecież wcale nie o to nam chodzi!

Kłótnia – oczyszcza atmosferę

Co więc stosować w zamian za powyższe, pozornie delikatne narzędzie walki? Wyrzucać swoje emocje – ile tylko się da! Absolutnie nie namawiamy was do tego, by się ze sobą kłócić. Jednak, pomijając utarty już slogan, że kłótnia oczyszcza atmosferę, warto zwrócić uwagę na pewien paradoks. To, że para w ogóle się ze sobą nie kłóci, wcale nie musi oznaczać, że zgadza się ze sobą pod każdym względem. Wręcz przeciwnie! Może być sygnałem tego, że partnerzy zwyczajnie nie potrafią ze sobą rozmawiać – a przynajmniej nie o wszystkim. Boją się swoich wzajemnych reakcji, nie wiedzą, czego się po sobie spodziewać, a to oznacza, że nie znają się wystarczająco dobrze.

Niewypowiedziana złość, tłumione emocje, żale, pretensje – gromadzą się tymczasem, prowadząc ostatecznie do rozstania z tzw. „bez powodu”.

To chyba najgorszy z możliwych powodów zakończenia związku! Przecież wszystko się układało, było nam ze sobą tak dobrze. I nagle coś się stało. Ale co? Niewiadomo. Być może, gdybyśmy umieli rozmawiać ze sobą o wszystkim i rozsądnie się kłócić, zlokalizowalibyśmy problem na etapie, na którym możliwe było jego rozwiązanie. Tymczasem czas, który można było wykorzystać na tak potrzebną i oczyszczającą rozmowę, zmarnowaliśmy na niepotrzebne „fochy”.

Ciche dni

gagilas

Wiele kobiet zrozumiało już tę cenną prawdę i zamiast obrażać się i milczeć, walczą o swoje potrzeby jak lwice – w zaciętych kłótniach. Co z tego, skoro zaraz po ich zakończeniu następują tzw. ciche dni. Cichymi dniami zwyczajowo nazywamy okres milczenia po kłótni. To reakcja na wyczerpanie emocjonalne, nadmiar wrażeń i emocji, a także niepotrzebnie rzuconych słów. Oczywiście brak rozmowy to tylko jeden aspekt toczącej się „wojny”. Często towarzyszmy mu tygodniowe zesłanie na kanapę, odłożenie dotychczasowych wspólnych przyjemności, wspólnych posiłków itp.

Podobnie jak w przypadku focha, największym atutem tej kobiecej broni jest nieprzewidywalność – mężczyzna nigdy nie wie, kiedy patowa sytuacja się skończy. Równie trudny do zniesienia jest dla niego fakt, że nie ma żadnego wpływu na zaistniałą sytuację – bez względu na to, co zrobi (lub czego nie zrobi) nie jest w stanie wpłynąć na długość fatalnego okresu. Co jednak najgorsze, wiele z nas – zapytanych, jakie zachowanie mężczyzny byłoby w stanie chwilowy kryzys zażegnać – nie umie udzielić jednoznacznej odpowiedzi…

Jestem na ciebie zła!

Podczas kłótni często mówimy zbyt wiele, wypowiadamy słowa, których wcale nie chcielibyśmy wypowiedzieć, zdania których potem żałujemy. To oczywiste, że potrzebujemy czasu, by „wrócić do siebie”, uporządkować myśli. Jednak problemy same się nie rozwiążą, a te nierozwiązane – to najgorsze co być może dla relacji partnerskiej.

By oczyścić atmosferę trzeba poruszyć właśnie to, co leży na samym dnie – dojść do problemu, od którego wszystko się zaczęło.

Wówczas okaże się, że to, co narosło wokół niego, posypie się i zburzy mur wzajemnych nieporozumień. Problemy same się nie rozwiążą, jeżeli nie będziemy o nich mówić. Zamiast więc ukrywać pretensje, jednocześnie ujawniając swoje niezadowolenie (czy naprawdę widzicie w tym jakikolwiek sens..?), lepiej jasno powiedzieć co nam leży na sercu nawet, jeśli wypowiedziany – problem okaże się nadzwyczaj błahy. Ryzykujecie co najwyżej tym, że razem będziecie się z niego śmiać. Istnieje jednak spora szansa, że partner – nim kolejny raz popełni ów „śmieszny” błąd, zastanowi się dwa razy.

Najważniejsze, to nauczyć się otwarcie komunikować swoje potrzeby, oczekiwania, żale i pretensje.

 

fot. CIA DE FOTO, gagilas

prOVag żel

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry