Antykoncepcja Polek – po co sięgamy najchętniej

autor: Agata Cygan | 05.05.2014

Antykoncepcja? Nie, dziękuję

Rodzaj wybieranej przez Polek antykoncepcji – co w zasadzie nie dziwi – w głównej mierze zależy od tego, czy pozostają one w stałym związku. Metodami najpopularniejszymi wśród kobiet, mających jednego partnera seksualnego – żyjących w małżeństwie lub stałym związku partnerskim, są stosunek przerywany i kalendarzyk małżeński. Już sam ten fakt powinien nam wiele powiedzieć o skuteczności wspomnianych metod – wybierają je osoby, dla których ewentualna „wpadka” nie będzie stanowiła tragedii.

Z badań Bayer HealthCare, zrealizowanych w 29 krajach, wynika, że 44 proc. aktywnych seksualnie Polaków przyznaje się do uprawiania seksu bez zabezpieczenia. Z innych badań wynika jednak, że wśród Polek odsetek ten wynosi zaledwie 9 proc. Tymczasem fakt, że jedna osoba współżyje bez zabezpieczenia jest równoznaczny z tym, że druga także nie jest zabezpieczona – odsetek kobiet powinien się więc pokrywać z odsetkiem mężczyzn. Czyżby partnerzy nie rozmawiali ze sobą o tych kwestiach…?

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Gik, 85 proc. Polek deklaruje, że po poradę w kwestii antykoncepcji udaje się do ginekologa. W ponad 1/3 związków (36 proc.) silny głos w tej sprawie mają mężczyźni, ale niestety – w 1/4 związków nie mają na to żadnego wpływu. A może po prostu – nie chcą mieć…? Z badań wynika, że 86 proc. mężczyzn w Europie wie, jaki dokładnie rodzaj antykoncepcji stosuje ich partnerka. To wspaniale, ale przecież oznacza to także, że 14 proc. – nie ma o tym żadnego pojęcia!

Mechanicznie po… prezerwatywę

Metodą, po którą Polki (a raczej Polacy) sięgają najchętniej, jest technika mechaniczna, czyli prezerwatywa. Stosuje ją 60 – 70 proc. młodych ludzi oraz 30 – 40 proc. par, będących w stałych związkach, co zdecydowanie wyprzedza pigułkę hormonalną. To statystyki odwrotne do trendów, panujących w Europie, bowiem mieszkanki 11 spośród 18 przebadanych krajów Europy znacznie częściej i chętniej wybierają właśnie pigułkę (na podstawie badań przeprowadzonych przez Gik ).

Statystyki dotyczące prezerwatyw z pewnością znacząco podnosi fakt, że wybierają ją nie tylko nastolatki na „pierwszy raz” czy osoby, mające stałego partnera, ale też te, które współżyją sporadycznie, a w przypadku których regularne stosowanie antykoncepcji nie miałoby uzasadnienia. Stosowanie różnego rodzaju metod niehormonalnych – nie tylko prezerwatywy – deklaruje 40 proc. Polaków.

Kłopotliwa pigułka

20 – 25 proc. regularnie współżyjących Polek wybiera antykoncepcję hormonalną (w miastach 40 proc., na wsiach i małych miasteczkach – 10 proc.), zaś tradycyjną pigułkę – 12 proc. pań. Z badań Gik wynika jednak, że Polki nie są jej wierne. W porównaniu do średniej europejskiej, która wynosi 8 i pół roku, stosujemy pigułkę średnio prze okres około 5 lat.

Prawdopodobnie wynika to z faktu, że współczesne Polki są coraz bardziej zabiegane, zapracowane i prowadzą nieregularny tryb życia, a przecież przyjmowanie pigułek wymaga regularności i samodyscypliny.

Połowa z niestosujących tabletki Polek obawia się ewentualnych skutków ubocznych, zaś 37 proc. – powikłań lub problemów związanych ze zdrowiem.

Wśród skutków ubocznych aż 30 proc. kobiet najbardziej odstraszają – nadprogramowe kilogramy.

A może by jeszcze inaczej?

Coraz większą popularność w naszym kraju zyskują metody „niestandardowe”. 70 proc. kobiet przyznaje, że wypróbowało inne metody niehormonalne (np. mechaniczne: prezerwatywa dla kobiet, kapturek naszyjkowy, chemiczne: pianka, krem, chirurgiczne: podwiązanie jajowodów), a 33 proc. – inne niż pigułka środki hormonalne. Jak podaje prof. Romuald Dębskieg, kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii CMKP w warszawskim Szpitalu Bielańskim – wkładki domaciczne stosuje ok. 3 proc. polskich kobiet.


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry