baner

"Zarządzanie czasem to sztuka eliminowania" [wywiad]

Z Olą Budzyńską, Panią Swojego Czasu, rozmawiałyśmy o tym, dlaczego dodatkowa doba wcale nie jest nam potrzebna, chorobliwym perfekcjonizmie i rachunkach, które zawsze wychodzą na minus.

Kilka lat temu była najbardziej zabieganą osobą, jaką zna. Ciągle na walizkach. Kiedy u jej syna zdiagnozowano cukrzycę typu 1. powiedziała sobie STOP. Dziś jest przede wszystkim żoną oraz mamą Jaśka i Franka. Publicznie znana jako Pani Swojego Czasu.

Jakie jest Twoje postanowienie noworoczne?

Nie mam postanowień noworocznych. Stawiam sobie cele. Cześć z nich jest związana z rozwojem Pani Swojego Czasu i są to pewne konkretne projekty, które chcemy zrealizować w 2017 roku - jak na przykład wydanie książki - a część to cele prywatne, z których większość w zasadzie polega na utrzymaniu tego, co mam w chwili obecnej.

Wydaje się proste…

Wiele kobiet myśli, że cele noworoczne, muszą być ambitne, wspaniałe i takie „do pochwalenia się”. Nie zauważa faktu, że może to być równie dobrze coś małego i nie spektakularnego, ale bardzo „mojego”. Dla mnie takim celem jest utrzymanie obecnego status quo - odbierać dzieci o 15.00 ze szkoły i przedszkola, spędzać weekendy z rodziną, a nie na wyjazdach, chodzić na wywiadówki, kiermasze i przedstawienia szkolne. Przyziemne, proste i trywialne sprawy. Dla mnie - bardzo ważne.

A dla większość bardzo ważne wciąż są postanowienia: „zrobię coś dla siebie, będę mieć więcej czasu”. Niestety, mało komu udaje się je zrealizować. Dlaczego?

To nie są cele, tylko postanowienia. Cel powinien być konkretny, przełożony na działania i umiejscowiony w kontekście życia. Co to oznacza w praktyce? Musisz wiedzieć, co to znaczy „zrobić coś dla siebie” i „mieć więcej czasu”. Ile konkretnie? Na co go przeznaczysz? Co będziesz dokładnie wtedy robić? Z tego powstanie lista działań, którą wrzucasz w harmonogram. A potem sprawdzasz jak się to ma do Twojego obecnego życia. Wpisałaś sobie, że będziesz godzinę dziennie ćwiczyć, gotować domowe posiłki, czytać jedną książkę tygodniowo. Świetnie - papier wszystko zniesie. Ale teraz sprawdź jak się ma do tego Twoje obecne życie? Czy masz na to czas? Jeśli nie to jak i gdzie go znajdziesz? Z czego zrezygnujesz, żeby zrobić miejsce na nowe? Większość kobiet myśli, że zarządzanie czasem to sztuka robienia jeszcze więcej w tym samym czasie, a tak naprawdę to jest sztuka eliminowania.

zegarek i kawa

W eliminowaniu teoretycznie jesteśmy dobre. Rachunek sumienia za ostatnie 365 dni u większości wychodzi na minus…

Większość osób robiących taki rachunek kończy na: „nie udało się”. Po czym odgradza się od tej nieprzyjemnej wiadomości i z dumą oświadcza „w tym roku będzie inaczej”. Nie będzie, jeśli nie poświęcimy chwili na zastanowienie się, dlaczego nie zrealizowałam celu i co się stało, że „jestem na minusie”.  Powiedzenie „nie miałam czasu” jest w większości przypadków zasłoną dymną. Nie miałaś czasu, bo cel nie był dla Ciebie aż tak istotny, żeby poświęcić wystarczającą ilość czasu na jego realizację? Dlaczego? Może to przyzwyczajenie, a może strach przed nowym - to wiesz tylko Ty, ale jak się tego nie dowiesz, to w przyszłym roku zrobisz to samo.

Zobacz też: Personal Shopper GOShA Kusper: „Styl mamy w genach”

Statystyczna młoda Polka chce zrobić karierę, dobrze zarabiać, mieć fajne mieszkanie i wiernego partnera. O ile te kilka rzeczy może iść w parze, to już macierzyństwo i zawrotną karierę trudno pogodzić. Często trzeba wybrać. Najpierw jedno, potem drugie – to dobra metoda?

Przekonanie, że będę w stanie spędzać czas z niemowlakiem, w 100% oddać się jego wychowaniu i w 100% rozwijać karierę zawodową, jest złudne i im szybciej się go pozbędziemy tym lepiej. Wiele kobiet uważa, że muszą w 100% poświęcić się dziecku. Wiadomo, że nie podzielimy się z partnerem ciążą oraz karmieniem piersią, ale całą resztą spraw już możemy. Tylko od naszych przekonań zależy, czy dopuszczamy to do wiadomości czy też nie.

Podział obowiązków w domu, ale w pracy? Załóżmy, że zaplanowałam wieczór z przyjaciółką – kawa, kino, zakupy. Ale… szef chce na jutro mieć gotowy raport. A informuje o tym pięć minut przed końcem pracy. Co powinnam zrobić?

Powiedzieć, że za 5 minut kończysz pracę, więc jesteś w stanie zrobić tyle, ile można zrobić w 5 minut. Nie ma znaczenia czy zaplanowałam kawę z przyjaciółką, wizytę u chorej mamy w szpitalu czy też po prostu chcę już iść do domu. Pracuję określoną ilość godzin i mam konkretne zobowiązania. Tak długo jak się z nich wywiązuję wszystko jest w porządku.

Łatwo powiedzieć…

Doskonale rozumiem jak trudne jest to do zrealizowania, bo ja również bardzo często zostawałam po godzinach i pracowałam w weekendy tylko dlatego, że nie miałam odwagi powiedzieć szefowi, że nie chcę tego robić w wolnym czasie. Ale mam też pełną świadomość tego, że problem nie leżał w szefie, lecz we mnie. To ja miałam problem z asertywnością i własnym poczuciem wartości i to ja musiałam się tego nauczyć. Szef pewnie wiele razy nie miał zielonego pojęcia, że coś mi jest nie po drodze, bo ja jako typowa mało asertywna osoba, nie zgłaszałam żadnych zastrzeżeń.

Ola Bydzynska

Nie uważasz, że często sami wpędzamy siebie w błędne koło? Chcemy wziąć kredyt na mieszkanie – pracujemy więcej, to zabiera nam czas wolny, który moglibyśmy wykorzystać na realizacje pasji czy spotkania ze znajomymi. I mimo, że w końcu udaje się nam wziąć kredyt, to przez pół życia będziemy go spłacać. A trzeba mieć z czego, więc koło się zatacza….

Oczywiście, że tak się dzieje. A większość tych spraw rozbija się według mnie o brak priorytetów. Bardzo dużo myślimy o tym, co chcemy mieć (dzieci, mieszkanie, wakacje), a bardzo mało o tym, kim chcemy być i jak chcemy się czuć. Gdy pytam kobiety o ich cele, to one najrzadziej opierają się właśnie na tym, a najczęściej na zadaniach, które mają być zrealizowane. A życie mamy jedno. Umierając żadna z nas nie będzie żałować, że mogła pracować jeszcze więcej.

Przeczytaj: Miastowa porywa rolnikom ciągnik, czyli Magda Urbaniak w akcji

A my wciąż chcemy więcej i lepiej. Perfekcjonizm to nasza główna wada?

Bardzo dużo kobiet ma problem z perfekcjonizmem, co skutecznie przeszkadza im w działaniu i realizowaniu celów. Nie pomaga fakt, że cały świat hołubi perfekcjonizm i uważa, że to takie fajne, bo przecież dbamy o jakość. Dbanie o jakość nie ma nic wspólnego z chorobliwym perfekcjonizmem, który ma miejsce wtedy, gdy tak bardzo pragnę tej idealnej jakości, że nawet nie zabieram się za działanie, bo już teraz wiem, że to co zrobię nigdy nie będzie tak doskonałe, jak ten ideał w mojej głowie.

Z jakością bywa różnie, bo część z nas chce wszystkim dogodzić i być po prostu lubiana.

Po jaką cholerę miałybyśmy wszystkim dogadzać? Proszę mi podać jeden sensowny powód. Bo fakt, że wszyscy będą Cię lubić sensowny nie jest, bo nie jest też prawdziwy. Nie ma takiej możliwości, żeby wszyscy Cię lubili. Nawet o tym nie wiesz, ale próbując dogodzić wszystkim nie lubią Cię nawet Ci, którym dogadzasz. Nawet Cię nie szanują. Po prostu wykorzystują fakt, że mogą od Ciebie uzyskać więcej. Naprawdę to jest relacja, dla której chcesz przestać realizować siebie i swoje marzenia?

To jak zachować w tym wszystkim zdrowy balans?

Zastanowić się, co i kto jest ważny w Twoim życiu. Pod słowem „kto” mam też na myśli refleksję - na ile ja sama jestem dla siebie ważna. Moje szczęście, moja radość, moje zadowolenie z życia? Kto powiedział, że nasze potrzeby mają być realizowane na końcu? Dopóki my same nie zadbamy o to, by je zaspokajać, nikt inny o to nie zadba.

notes

Ostatnio bardzo popularny jest slow life. Popierasz?

Popieram bycie slow rozumiane jako działanie w zgodzie ze sobą i swoimi potrzebami oraz uważność na to, co się ze mną dzieje tu i teraz. Jeśli mamy media społecznościowe, które niesamowicie pędzą do przodu i wdzierają nam się w każdą chwilę życia, to musimy mieć odsłonę slow. Kiedyś nikt nikomu nie musiał przypominać, by po powrocie do domu po pracy zająć się sobą, książką, zabawą z dzieckiem. Dziś wracamy do mieszkania, odpalamy komputer i dalej ładujemy się bodźcami. Musimy mieć takie „slow” by sobie o tym przypomnieć.

Na pewno Cię zainteresuje: Krystyna Mirek:"Seks odzierany jest z całego piękna"

Nie zapytam, jak znaleźć więcej czasu, bo to wydaje się dość oczywiste – znaleźć priorytety, być asertywną i umieć odmawiać, delegować zadania, dzielić się obowiązkami… Ale gdzie ładować akumulatory, żeby znaleźć na to wszystko siłę?

Są trzy sposoby i są tak proste, że aż mnie boli to, że muszę o tym mówić. Spać, jeść zdrowo i ruszać się. Serio - to są tak zwane nawyki fundamentalne. Fundamentalne, bo od nich zależy cała reszta. Choćbyś nie wiadomo ile planowała, ile uczyła się asertywności i ile wysiłku włożyła w to, by doskonale żyć, to jeśli nie śpisz odpowiedniej ilości godzin, nie dbasz o swoje ciało i o produkcję endorfin oraz nie odżywiasz organizmu wartościowym paliwem (zdrowym jedzeniem) to nie będziesz miała energii, koniec i kropka.

Długo spać to chyba każdy lubi! Załóżmy, że możesz dostać dodatkowy dzień w każdym miesiącu przez resztę swojego życia. Bierzesz czy rezygnujesz?

Dodatkowy dzień nie jest mi potrzebny. I Wam też nie! Wiecie, co byście robiły, gdybyście dostały dobę w prezencie? Pracowałybyście jeszcze więcej. Podam Wam prosty przykład - w tym roku mieliśmy rok przestępny, czyli „otrzymałyśmy” jeden dodatkowy dzień. Takie cudo zdarza się raz na cztery lata. Ile z nas wykorzystało ten czas na coś fajnego, czego nie robimy na co dzień? No właśnie! Z dodatkowym dniem zrobiłybyśmy to samo.

Pani Swojego Czasu - www.paniswojegoczasu.pl

Rozmawiała: Agnieszka Gałczyńska

Serwis kobiecosc.info ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

AUTOR: Agnieszka Gałczyńska
Zapisz się do newslettera kobiecosc.info! Informacje o nowych artykułach, konkursach, testowaniu produktów

Jedna odpowiedź do “"Zarządzanie czasem to sztuka eliminowania" [wywiad]”

  1. Sion pisze:

    Podobają mi się takie zwyczajne cele - odbierać dzieci o 15ej, być na przedstawieniach, mieć wolne weekendy... takie proste, a takie cenne...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Srom, kiep czy joni – kobiecość nazwana
Interes, klejnoty i inne skarby – męskość nie...
Do dyskusji o kobiecości inspirują:
Miesiączka a ryzyko infekcji intymnej

Miesiączka a ryzyko infekcji intymnej

W czasie miesiączki, zajęty „sprzątaniem” organizm odpuszcza sobie...

Czytaj
x
Artykuł został wysłany pomyślnie. Dziękujemy!
Ta strona korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka). Aby dowiedzieć się więcej lub wyłączyć zapisywanie plików Cookies, przejdź do Polityki Prywatności
Akceptuję
Scroll Up